W najbliższym odcinku polsatowskiego programu „Państwo w państwie" jego dziennikarze przybliżą tragiczną historię 20-letniego Jakuba Kazały z Białej Rawskiej w województwie łódzkim.

Pod koniec grudnia ubiegłego roku po suto zakrapianej imprezie chłopak wracał ze swoją dziewczyną Aleksandrą do domu. W pewnym momencie para się rozdzieliła – Jakub odszedł w stronę bocznej ulicy, a jego towarzyszka w stronę zamówionej taksówki.

Co się wtedy wydarzyło? Nie wiadomo. Kamery monitoringu nie obejmowały całego terenu. Pewne jest tylko, że Jakub do domu już nie wrócił. Z zeznań jego dziewczyny i taksówkarza wynika, że przez jakiś czas szukali go w okolicy rozstania. Bezskutecznie.

Po zawiadomieniu ojca Jakuba policja rozpoczęła natychmiastowe poszukiwania. Rodzice zaginionego korzystali również z pomocy jasnowidzów. W akcję zaangażowani byli przyjaciele, znajomi, psy tropiące oraz policyjne helikoptery. Po niemal trzech tygodniach od zaginięcia odnaleziono należący do chłopaka but i kluczyki od samochodu, którym przyjechał na imprezę. Tydzień później w tej samej okolicy pies wytropił zwłoki.

Jak doszło do tej śmierci – nie wiadomo. Rodzice Jakuba zwracają uwagę na dziwne zachowanie dziewczyny ich syna, która nie uczestniczyła w większości poszukiwań.