O połączeniach Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy do Teheranu mówiło się już sześć lat temu. Była to jednak inna epoka, Iran otwierał się wówczas na Zachód po podpisaniu w 2015 roku porozumienia nuklearnego (JCPOA). Umowa zamarła, gdy prezydent Donald Trump w 2018 roku wycofał z niej Stany Zjednoczone, co oznaczało wstrzymanie znoszenia sankcji nałożonych na Teheran i wstrzymanie zapowiadanych wielkich interesów między Republiką Islamską a państwami zachodnimi.

Sprawa lotów LOT-u do Teheranu odżyła po pandemii, stolica Iranu trafiła na szczyt listy nowych planowanych połączeń. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy z polskich źródeł, trwają rozmowy na ten temat. Ale jest problem z uzyskaniem zgody ze strony polskiej dyplomacji. Przede wszystkim moment jest nieodpowiedni - reżim ajatollahów jest ostro krytykowany za brutalną rozprawę z uczestnikami trwających od połowy września protestów. Są reakcją na śmierć 22-letniej Mahsy Amini, którą policja obyczajowa aresztowała za zasłanianie głowy w „niewłaściwy sposób”.

Czytaj więcej

Mundial w Katarze: Dlaczego irańscy piłkarze nie śpiewali hymnu?

Na dodatek w kluczowej dla Polski sprawie - wojny na Ukrainie - Iran znalazł się po wrogiej stronie, drony jego produkcji Rosja wykorzystuje do ataków na ukraińskie miasta. Przeszkody polityczne, w tym opinia innych krajów Zachodu, ze Stanami Zjednoczonymi na czele, wydają się bardzo trudna do przeskoczenia.

Ze źródeł irańskich wynika, że LOT mógłby latać z Warszawy do Teheranu siedem razy na tydzień. Licząc przede wszystkim na pasażerów z innych krajów, którzy przesiadaliby się na lotnisku Chopina. Obecnie bowiem bezpośrednie połączenia do stolicy Iranu mają nieliczne linie lotnicze z szeroko pojętego Zachodu - w tym Austrian (z Wiednia) i Lufthansa (z Frankfurtu).

Czekający na decyzję Polaków ambasador Iranu w Warszawie postawił sobie na biurku w swoim gabinecie model samolotu w barwach LOT.