Rozmawiano przed wszystkim o części praktycznej ćwiczenia, w tym o zabezpieczeniu przemieszczenia sił przed i po ćwiczeniu. Przypomniano również cel ćwiczenia, czyli zgranie wydzielonych sił do prowadzenia działań obronnych oraz stworzenie warunków wprowadzenia do walki sił sojuszników.

 

Warto przypomnieć, że w trakcie ćwiczeń przeprowadzono m.in. największy od 1989 r. desant na poligonie pod Toruniem z udziałem ponad 2 tys. spadochroniarzy z Polski, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

 

Ćwiczeniem kierowali gen. broni Marek Tomaszycki, Dowódca Operacyjny RSZ oraz gen. broni Frederick Benjamin "Ben" Hodges, Dowódca Armii Stanów Zjednoczonych w Europie.

 

W ćwiczeniach udział wzięli żołnierze z osiemnastu państw członkowskich sojuszu, z czterech państw partnerskich (Finlandia, Macedonia, Szwecja, Ukraina) oraz Wielonarodowy Korpus Północ-Wschód i Połączone Dowództwo Wojsk Lądowych NATO w Izmirze.

 

Ćwiczenie realizowane było jednocześnie na wszystkich krajowych poligonach i czterech komponentach: lądowym, powietrznym, morskim i wojsk specjalnych, ćwiczyło 31 tys. żołnierzy, w tym ok. 12 tys. żołnierzy z Polski. Zaangażowano 3000 różnego rodzaju pojazdów, 105 statków powietrznych oraz 12 okrętów marynarki wojennej.

 

Co ważne, w największym ćwiczeniu Sił Zbrojnych RP wzięło udział 500 członków organizacji proobronnych. Koordynatorem przedsięwzięcia było Biuro do Spraw Proobronnych MON. Tak znaczny udział proobronnych w tak dużych manewrach miał miejsce pierwszy raz.

 

W trakcie podsumowania zwrócono również uwagę na efekt medialny operacji. Ćwiczenie Anakonda-16 odbiło się bowiem niezwykle szerokim echem we wszystkich rodzajach mediów, na  niespotykanym dotychczas poziomie.