W sobotę "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że występu na festiwalu w Opolu odmówiono Kayah. Decyzję w tej sprawie miał podjąć prezes TVP. Miała to być reakcja na udział wokalistki z marszach organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji. Na znak solidarności z Kayah, udziału w koncercie odmówiła Katarzyna Nosowska. Jacek Kurski odrzucił oskarżenia, by Telewizja Polska ingerowała w wybór artystów.

Do sprawy odniósł się Jurek Owsiak. "Opole to festiwal z którym ja osobiście jestem mocno duchowo - żeby nie powiedzieć nostalgicznie - związany. To tam zaśpiewali wszyscy ci, którzy tworzyli najwartościowszą polską muzykę. To tam były oczekiwane przez publiczność festiwalu i nas, telewidzów, pierwsze dźwięki big bitu. I mimo, że za czasów PRL kazano artystom strzyc włosy, to nie pamiętam, żeby restrykcje wobec nich, oprócz tych głupich pomysłów z włosami, przekraczały jakąś kolejną linię idiotyzmu. Za to dzisiaj jest inaczej" - napisał na Facebooku.

"Trochę zdziwiłem się z tłumaczenia menadżera Maryli Rodowicz, że nie mają na to wpływu, bo festiwal organizuje Telewizja. NO WŁAŚNIE NIE! Przyjmijmy inny punkt widzenia. Nie organizuje go telewizja, tylko jej abonenci, do których zaliczam się ja i wszyscy podatnicy RP. Pan Kurski może co najwyżej, albo powinien co najwyżej pilnować tej instytucji od strony formalnej i finansowej. Sam pan Kurski wie tyle o telewizji, ile każdy przeciętny Polak wie o odbiorniku telewizyjnym. Wprowadzając najgorszą, jaka tylko może istnieć, osobistą cenzurę na artystów, pan Kurski tym samym daje przyzwolenie wszystkim pozostałym uczciwym i poważnym artystom, aby uczynili to samo, co Ty, Kasiu, uczyniłaś. Raz jeszcze dziękuję Ci za tę decyzję" - czytamy dalej.

"Dla formalności, po raz kolejny pytam pana Kurskiego: Płaci Pan abonament? Ja płacę" - kończy Owsiak.