Cimoszewicz, gość "Faktów po Faktach", pytany był m.in. o żądania Komisji Europejskiej, aby Polska i Węgry, jedyne w UE kraje, które nie przyjęły uchodźców, wywiązały się ze swoich zobowiązań. W innym przypadku KE grozi wszczęciem procedury o naruszenie prawa UE.

Były premier jest zdania, że w Unii powinna obowiązywać prosta zasada: solidarność za solidarność, brak solidarności za brak solidarności.

Cimoszewicz uważa, że to dzięki "histerycznej kampanii" prowadzonej przez PiS udało się doprowadzić do przebudowania świadomości dużej części społeczeństwa.

- Zadziwiające jest, że partia, która demonstracyjnie obnosi się ze swoją religijnością (...) potrafiła doprowadzić do tego, że 70 procent chrześcijańskiego, katolickiego społeczeństwa godzi na to, żeby naruszać elementarne zasady chrześcijaństwa - mówił gość programu podkreślając, że żadna władza nie jest warta poświęcania dla niej wartości moralnych.

- Naród, który odwraca się plecami od ofiar wojny, zwłaszcza naród sam przez nią doświadczony, doprowadza do samodegradacji moralnej - stwierdził były premier. - Będziemy się kiedyś tego mocno wstydzili.

Włodzimierz Cimoszewicz skrytykował również obecną opozycję. - To przestraszeni oportuniści - ocenił.

Były premier jest zdania, że opozycja boi się nie imigrantów, ale wyborców, bo nie ma odwagi rozmawiać z nimi "uczciwie i otwarcie."

- Nie mają odwagi powiedzieć prostych i oczywistych prawd: że ta uciekająca z Syrii kobieta z dzieckiem nie jest żadną terrorystką - mówił Cimoszewicz.

Więcej - TVN24

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej