– Wysocy funkcjonariusze CBA, w tym wiceszef Maciej Wąsik (nie pełni już tej funkcji – red.), sugerowali mi, że rozwiązaniem moich problemów będzie obciążenie Andrzeja Leppera – mówił wczoraj Ryba o wydarzeniach z 2007 r., tuż po zatrzymaniu w związku z aferą gruntową.
Twierdził, że funkcjonariusze CBA stosowali wobec niego presję psychiczną. – Byłem przekonany, że mogą wszystko – mówił.
Opowiadał, jak jeden z agentów groził mu w toalecie, że go zastrzeli, a w więzieniu strażnik chciał się przysłuchiwać jego spowiedzi. Narzekał, że utrudniano mu widzenia z rodziną i kontakty z adwokatem.
W sprawie afery gruntowej sąd uznał Rybę winnym powoływania się na wpływy i skazał na 2,5 roku więzienia (wyrok nie jest prawomocny, Ryba się od niego odwołuje). Według śledczych w 2007 r. Ryba i Andrzej K. powoływali się na wpływy w kierowanym przez Leppera resorcie rolnictwa i za 2,7 mln zł łapówki, której część miała trafić do byłego wicepremiera, obiecywali agentom CBA, którzy udawali biznesmenów, odrolnienie 40 ha ziemi na Mazurach.
Wczoraj Ryba powiedział, że CBA było też zainteresowane materiałami obciążającymi innych polityków: Jerzego Szmajdzińskiego, Grzegorza Schetynę i Janusza Maksymiuka. – Pytali o ich biznesy, powiązania, relacje rodzinne, w kontekście działań przestępczych – mówił.
Po wygłoszeniu swobodnej wypowiedzi Ryba nie chciał odpowiadać na pytania o jego rolę w aferze, bo może mu to zaszkodzić w postępowaniu, jakie w jego sprawie toczy się przed sądem. Posłowie zdecydowali, że przesłuchają go na posiedzeniu zamkniętym.
– Od początku pytałam o wiarygodność tego świadka, bo jest oskarżonym w aferze gruntowej, a więc może interpretować fakty na swoją korzyść – mówi Marzena Wróbel (PiS) z komisji. Przy- pomina, że sąd nie dopatrzył się nieprawidłowości w działaniu CBA w tej sprawie.