Reklama
Rozwiń
Reklama

Zamieszany mimo woli?

Posłowie przesłuchali Jana Koska, jednego z bohaterów afery

Publikacja: 13.03.2010 02:29

Dla posłów z komisji śledczej Jan Kosek był na tyle ważnym świadkiem, że z powodu jego ciężkiej choroby zdecydowali się pojechać do Krakowa, by móc wysłuchać jego zeznań.

– Daliśmy się trochę zmanipulować – ubolewał już na miejscu poseł Bartosz Arłukowicz (Lewica).

– Zorganizowaliśmy całą tę wyprawę, by dowiedzieć się, że żadnej afery nie było, i wysłuchać kilku oskarżeń. To był błąd – ocenił.

Innego zdania jest Jarosław Urbaniak z PO. – Świadek może wiele nie powiedział, ale pewne rzeczy jednak się ułożyły – stwierdził. Kosek powiedział posłom, że nie jest żadnym baronem rynku jednorękich bandytów, za jakiego uchodzi, bo ma w nim zaledwie 2 proc. udziałów. W aferę hazardową został zaś wplątany przypadkiem i wbrew swojej woli tylko dlatego, że CBA podsłuchało kilka zdawkowych, na dodatek prywatnych rozmów.

Wynika z nich, że lobbujący u polityków PO za rozwiązaniami korzystnymi dla branży hazardowej Ryszard Sobiesiak konsultował z Janem Koskiem niemal wszystkie działania. Rozmawiał z nim o konieczności blokowania tzw. dopłat, jakie resort finansów chciał wprowadzić przy okazji nowelizacji prawa hazardowego. Z nim też wymieniał poglądy, że w razie niepowodzenia tego planu trzeba będzie skompromitować odpowiedzialnego za nowelizację wiceministra Jacka Kapicę.

Reklama
Reklama

Przed posłami Kosek zaprzeczył, by wraz z Sobiesiakiem chciał przygotować jakąś prowokację przeciw Kapicy. Przekonywał, że słowa na ten temat wypowiedziane były w emocjach i nie miały żadnego drugiego dna. – Nikt nie podejmował w tym zakresie żadnych działań – dodał. Zdaniem Koska afera hazardowa zrodziła się wyłącznie z nieuzasadnionego uporu Kapicy, który wbrew zdroworozsądkowym argumentom parł do zmian w ustawie hazardowej.

Podczas wykładu, jaki Kosek wygłosił przed posłami na temat dopłat, dowiedzieli się, że mogły one jedynie doprowadzić do katastrofy całej branży hazardowej, a następnie budżetu, a w konsekwencji do niekontrolowanego rozrostu podziemia.

– W Makao był taki eksperyment. Powstał taki chaos i czarny rynek, że natychmiast się z tego wycofano – przekonywał Kosek. Posłowie usłyszeli od niego jeszcze, że branża hazardowa nie jest opanowana przez mafię, salony działają na granicy opłacalności, a same gry nie zagrażają społeczeństwu, jak to jest przedstawiane.

– Mimo tych argumentów minister Kapica przekonany był o swojej nieomylności i ślepo forsował swoje koncepcje – mówił Kosek.

Suchej nitki nie zostawił też na byłym szefie CBA Mariuszu Kamińskim. – Rozpętał wojnę, w której przegrani są wszyscy, łącznie z nim samym – stwierdził. Przyznał, że znał byłego szefa Klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, wielokrotnie z nim rozmawiał, bywał z nim w ośrodku Sobiesiaka w Zieleńcu, finansował jego kampanię wyborczą, ale nigdy nie prosił o blokowanie czegokolwiek. – Jeśli teraz on jest oskarżany o uleganie nielegalnemu lobbingowi, to co to za lobbing, skoro przekonuje się przekonanego – podsumował.

Zadając pytania, posłowie próbowali uzyskać od Koska dodatkowe informacje, ale ten często zasłaniał się niewiedzą lub niepamięcią.

Reklama
Reklama

Podczas gdy posłowie przesłuchiwali Koska, Radio Zet podało, że warszawska prokuratura sprawdza, czy to poseł Arłukowicz jest odpowiedzialny za przecieki z materiałów komisji do mediów. Polityk zaprzeczył. – Dziennikarze wręcz mają do mnie czasem pretensje, że za mało mówię – stwierdził.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Kraj
Pomnik marszałka Focha stanie w Warszawie
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama