Reklama
Rozwiń
Reklama

Adwokaci chcą poznać raport służb

Kontrwywiad ukierunkował śledztwo w sprawie Nangar Khel – coraz więcej osób potwierdza informacje „Rz”

Publikacja: 14.05.2008 04:37

Były minister obrony Aleksander Szczygło, jak twierdzą nasi informatorzy, zeznał w śledztwie, że 23 sierpnia dostał od Antoniego Macierewicza informacje na temat incydentu w Nangar Khel.

Miał też powiedzieć śledczym, że zaraz po tym, jak przejrzał materiał kontrwywiadu, zadzwoniono do niego z Kancelarii Prezydenta z prośbą, by przesłał raport Macierewicza. Na koniec Szczygło powiedział, że nie wie, co później działo się z tym dokumentem.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że raport Macierewicza jest w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej w Poznaniu. Prowadzący to postępowanie Karol Frankowski odmówił odpowiedzi na związane z tym pytanie.

– Jest tam cała teczka z materiałami operacyjnymi – w zasobach tajnych. Nikt oprócz prokuratorów nie ma do niej dostępu – mówi nasz informator.

Tymczasem treść notatki Macierewicza chcieliby poznać obrońcy oskarżonych.

Reklama
Reklama

– Jeżeli prawdą jest, że prokuratura oparła swoje śledztwo na tych dokumentach, to mielibyśmy do czynienia z gigantycznym skandalem – mówi prof. Piotr Kruszyński, obrońca oskarżonego starszego szeregowego Damiana L.

Z kolei Janusz Zemke z Klubu Lewicy, szef sejmowej speckomisji, powiedział, że raport zawierał mocną tezę, iż działania polskich żołnierzy w Nangar Khel miały charakter odwetowy.

– Myślę, że potem energia prokuratury skupiła się głównie na tej wersji – powiedział poseł w wywiadzie dla RMF FM. – Wiem, że trzeba bardzo dokładnie sprawdzić, co kontrwywiad wojskowy po tej tragedii pisał, ponieważ sam się przekonałem, przebywając kilka dni po tym nieszczęściu w Afganistanie, że były złe relacje między dowódcą kontyngentu a Służbą Kontrwywiadu Wojskowego – przyznał Zemke. Tego samego zdania jest gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych.

„Rz” kilkakrotnie pisała o konflikcie między żołnierzami a oficerami kontrwywiadu w Afganistanie podczas pierwszej zmiany. Spór był również między dowódcą bazy Wazi-Kwa – przebywającym w areszcie kapitanem Olgierdem C. – a oficerami SKW, którzy tam służyli. Olgierd C. miał wysyłać do przełożonych meldunki, by odwołali ludzi Macierewicza z bazy.

Areszt opuściło już trzej żołnierzy. W piątek Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił areszt starszym szeregowym Jackowi J., Robertowi B. i Damianowi L.

Za kratkami pozostaną oficerowie i podoficerowie: chorąży Andrzej O., plutonowy Tomasz B., kapitan Olgierd C. i podporucznik Łukasz B.

Reklama
Reklama

Jeżeli prokuratura oparła śledztwo na tych dokumentach, mielibyśmy do czynienia ze skandalem - Piotr Kruszyński, obrońca żołnierza

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów e.zemla@rp.pl, l.zalesinski@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama