„Długo wyczekiwany raport MAK będzie przygnębiającą lekturą. Wiemy, że nie było jednej przyczyny smoleńskiej tragedii, lecz wiele”. Niezwykle ważne słowa. Bo dotychczas czytając publicystykę „GW” można było odnieść wrażenie, że była tylko jedna przyczyna tej tragedii. Nazywała się Lech Kaczyński, który był wszystkiemu winien, a szczególnie temu, że wpadł do kabiny pilotów i kazał im lądować. A nawet, jeśli nie wpadł, to z pewnością piloci wiedzieli, że zaraz wpadnie. A tu - kilka godzin przed publikacją raportu MAK - taka wolta na Czerskiej. Oj, dzieje się!