Decyzja sądu jest prawomocna - czytamy w Onecie.

Tymczasem prokuratura podkreśla, że sąd nie zabronił prokuraturze zwolnienia tłumaczki z tajemnicy zawodowej, a jedynie uchylił zwolnienie ze względu na jego uzasadnienie. Śledczy nie wykluczają, że po raz kolejny będą chcieli doprowadzić do uchylenia tajemnicy zawodowej wobec tłumaczki.

Fitas-Dukaczewska nie komentuje sprawy.

Śledztwo, w którym miała zeznawać Fitas-Dukaczewska wszczęto w marcu 2017 r. po zawiadomieniu Antoniego Macierewicza (był wówczas szefem MON). Macierewicz zarzucił Tuskowi - w 2010 roku premierowi, obecnie szefowi Rady Europejskiej, "działanie na szkodę państwa i narażenie na szwank interesu obywateli, w tym rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej". Za tzw. zdradę dyplomatyczną grozi w Polsce do 10 lat więzienia.

Tusk złożył zeznania w tej sprawie w ubiegłym roku.

Fitas-Dukaczewska 10 kwietnia 2010 roku poleciała z Tuskiem do Smoleńska i była obecna przy rozmowie premiera polskiego rządu z Władimirem Putinem. Nie ujawniła czego dotyczyła rozmowa podkreślając, że jest to objęte tajemnicą zawodową.