Debata nad immunitetem ma się odbyć w Sejmie w sobotę.

- Ta debata ma pozwolić obywatelom, którzy za dwa lata pójdą do wyborów, by ocenili posłów którzy dzisiaj są tak strasznie przywiązani do swoich immunitetów, że nie chcą przyjąć ustawy np. o płaceniu mandatów.

Choć projekt ustawy jest gotowy już od dawna, to utknął on w sejmowej komisji i podkomisji. Marszałek Kopacz przyznała, że nie może nic zrobić, by przyspieszyć prace nad prawem.

- Ten projekt leży gdzieś tam zakopany w podkomisji i nie ma takiej siły, aby zmusić ich, by zaczęli nad tym procedować. Tam władza marszałka nie sięga - powiedziała Kopacz.

Marszałek Sejmu odniosła się także do pomysłu związkowców, by żaden obywatelski projekt ustawy nie mógł być odrzucony w pierwszym czytaniu. Według Ewy Kopacz, nawet taka zasada nie gwarantuje tego, że z projektem "będzie się coś dziać". Świadczy o tym właśnie projekt ustawy o ograniczeniu immunitetu posłów, który po pierwszym czytaniu został zablokowany w komisjach.

- To, że ktoś apeluje o to, by sprawa nie kończyła się na pierwszym czytaniu, by była procedowana nie znaczy, że będzie ona miała potem swój szczęśliwy finał. W taki czy inny sposób można w komisji zawsze odłożyć go daleko na półkę i już w tym momencie Marszałek nie możę ingerować - powiedziała.