Po zatrzymaniu młodsza z kobiet groziła samobójstwem. Trafiła do szpitala psychiatrycznego. Jeszcze dziś mają zapaść decyzje procesowe w sprawie obu kobiet.
– Po godz. 13 będę udzielać informacji na ten temat – mówi nam Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej.
W piątek zielonogórska policja opublikowała nazwiska i zdjęcia dwóch kobiet poszukiwanych w związku ze sprawą wybuchu gazu i pożarze w 10-piętrowym budynku w Zielonej Górze.
To lokatorki mieszkania w którym doszło do eksplozji w środę wieczorem. W czasie zdarzenia kobiet nie było w mieszkaniu.
Niedługo po wybuchu sąsiedzi sugerowali, że to właśnie one mogły celowo próbować wysadzić budynek. Już wcześniej informowali o groźbach policję.
Kilka godzin po publikacji komunikatów o poszukiwaniach dzięki informacjom policja zatrzymała Monikę P. i jej matkę Danutę w lesie za ogródkami działkowymi w Jędrzychowie.
Kobiety ukryły się w prowizorycznym szałasie. Tam zostały zatrzymane przez policjantów, którzy prowadzili poszukiwania wspólnie ze strażakami.
Młodsza z kobiet na widok policji próbowała uciec, ale jej się nie udało. Obie kobiety najpierw zbadali lekarze, a potem trafiły do policyjnego aresztu.
W nim 53-letnia Monika P. w nocy z piątku na sobotę mówiła o samobójstwie, dlatego policjanci natychmiast wezwali karetkę. Kobieta w asyście policji została odwieziona do szpitala psychiatrycznego.
Na razie nie wiadomo, czy i jakie zarzuty usłyszą obie kobiety. Policja z Zielonej Góry podała, że śledczy mają skierować wniosek do sądu w sprawie aresztu.
Do wybuchu gazu w jednym z mieszkań na drugim piętrze 10-piętowego wieżowca przy ul. Wyszyńskiego w Zielonej Górze doszło w środę około godz. 21.
Eksplozja doprowadziła też do pożaru jednego z lokali i olbrzymiego zadymienia. Lokatorzy wieżowca zostali ewakuowani. Większość po kilku godzinach wróciła do swoich mieszkań.