Reklama

Terroryzm służy Rosji, szkodzi Polsce - felieton Andrzeja Talagi

O co gra Putin?

Aktualizacja: 14.01.2015 09:49 Publikacja: 14.01.2015 00:33

Prezydent Rosji Władimir Putin

Prezydent Rosji Władimir Putin

Foto: AFP

Opada powoli kurz po zamachach w Paryżu i zaczyna się wyłaniać zarys interesów, jakie można ugrać na tych atakach. Na czele interesantów kroczy Rosja, która pomimo zatargu o dostawę okrętów typu Mistral w pełni solidaryzowała się z Francuzami. Jeśli Moskwa dobrze poprowadzi tę grę, może nad głowami Polaków zdobyć polityczne przyczółki w UE i uzyskać złagodzenie polityki europejskiej wobec agresji na Ukrainę.

Zamachy pozornie nie mają nic wspólnego z wojną w Donbasie, ale faktycznie są z nią ściśle powiązane, ponieważ przebudowują europejską szachownicę bezpieczeństwa. W efekcie w perspektywie długoterminowej główną ofiarą ataku może się okazać wcale nie Francja, ale Ukraina i państwa wschodniej flanki UE i NATO, w tym Polska.

Rosja ma Zachodowi sporo do zaoferowania w walce z terroryzmem. Przede wszystkim doświadczenie. Toczy wszak wciąż walkę z dżihadystami na północnym Kaukazie, pomaga państwom środkowoazjatyckim w zwalczaniu skrajnego islamizmu. Współpracowała też  z Amerykanami, udostępniając im korytarze powietrzne dla dostaw wojskowych do Afganistanu, a nawet lądowe, kiedy w 2013 r. talibowie zablokowali drogi z Pakistanu.

W walce z terroryzmem Rosja może pomóc Zachodowi. A Polska będzie miała problem

W Syrii i Iraku, podobnie jak w Afganistanie i Pakistanie, walczą także ochotnicy z samej Rosji oraz państw środkowoazjatyckich, Moskwa monitoruje tę aktywność. Nawet swoje wsparcie dla reżimu Assada w Damaszku Kreml przedstawia właśnie jako wojnę z terroryzmem. Nie bez racji, bo syryjski reżim – choć sam niebywale brutalny – toczy wszak boje z Państwem Islamskim i podległym Al-Kaidzie frontem Nusra. Wreszcie, co najważniejsze w tej układance, islamski terroryzm jest zagrożeniem dla samej Rosji, o czym się już nieraz boleśnie przekonała. Kreml może zatem mówić o wspólnocie zagrożenia z Zachodem, a nic tak nie łączy jak wspólny wróg.

Reklama
Reklama

Moskwa ma konkrety do położenia na stole. Po zamachach w Paryżu UE chce wprowadzić ściślejsze monitorowanie i usuwanie z internetu treści promujących dżihadyzm oraz monitoring ruchu pasażerskiego poza strefę Schengen, a może także w obrębie strefy. W obu tych wypadkach Rosja może zaoferować przyłączenie się do systemu kontroli, a byłaby to wielka pomoc w zwalczaniu ekstremistów.

Nie są to tylko spekulacje, podczas wizyty w Paryżu minister spraw zagranicznych Rosji sondował nastawienie Francji w tej sprawie. Włączenie się Moskwy do koalicji byłoby do zaakceptowania zarówno dla zachodnich polityków, jak i rosyjskiego społeczeństwa. To dla niej bardzo korzystna opcja, ponieważ wyprowadza relacje rosyjsko-europejskie z zaklętego kręgu wojny na Ukrainie i sankcji gospodarczych.

Gdyby doszło do nawiązania takiej współpracy bez warunków wstępnych, a Rosja okazała się w niej wiarygodnym i pożądanym partnerem, co jest bardzo prawdopodobne, dużo trudniej byłoby takim państwom, jak Francja czy nawet Niemcy, dalej utrzymywać twardą politykę w sprawie Ukrainy. W  lipcu tego roku upływa termin obowiązywania sankcji, już widać rysy we wspólnym europejskim froncie  gospodarczej wojny z Rosją, popęka on całkiem, kiedy Kreml otworzy serce dla Zachodu w walce z terroryzmem, no i pliki FSB z danymi terrorystów.

Ani Ukraina, ani Polska nie mogłyby wówczas przeciwstawić nowej aktywności Kremla niczego konkretnego. Osłabłyby nasze argumenty, iż to Rosja jest zagrożeniem pokoju i suwerenności wschodnich państw UE. W obliczu wspólnej walki z terrorem brzmiałyby one jak niemiły zgrzyt w państwach realnie zagrożonych uderzeniami dżihadystów: Francji, Niemczech, Hiszpanii czy nawet Wielkiej Brytanii.

Pytanie, czy Rosji wystarczy sprytu, by postawić na konia antyterroryzmu, potrzebne byłoby do tego jeszcze poluzowanie wobec Ukrainy. Gdyby Kreml połączył oba te elementy, pożądany efekt  gwarantowany. Szmery, szepty i przesłuchy z Moskwy świadczą o tym, że zmierza ku takiej opcji.

Polska ma zatem problem, bo znajdziemy się w jednej koalicji antyterrorystycznej z terrorystą i niewiele będziemy mogli uczynić, by wyjść z tak paskudnego położenia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 po wyborach – nowy sezon politycznego serialu
Kraj
Kontrola w Schronisku Na Paluchu. O nieprawidłowościach mówiono od dawna
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę myślą Ukraińcy o Polakach, a co Polacy o Ukraińcach
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama