Do takiej sytuacji doszło w Lublinie. Mieszkaniec tego miasta, który w ubiegłym tygodniu został okradziony w stolicy, a zrabowano mu różne urządzenia elektroniczne, w tym laptopa, zauważył sprzęt na jednej z internetowych portali.

Mężczyzna o swoim odkryciu powiadomił policję. Mundurowi postanowili dokładnie przyjrzeć się ogłoszeniu. Jak się okazało, sprzedawca był w Lublinie.

Mundurowi umówili się więc z nim na zakup laptopa. – Sprzedawca nie podejrzewał niczego złego. Umówił się z nami by dokonać tej transakcji – opowiadają lubelscy policjanci.

Oczywiście do żadnej sprzedaży nie doszło. Na rękach złodzieja zatrzasnęły się kajdanki.

– Gotówki od nas mężczyzna nie dostał. Nie krył oburzenia na nas, bo przez interwencję nie zdążył zjeść frytek i wypić napoju, które wcześniej zmówił – dodają funkcjonariusze.

Akcję policji pochwalił za to właściciel skradzionego sprzętu. - Ja myślałem, że policja działa tak szybko tylko w filmie. Teraz wiem, że to nie tylko reżyserska fikcja – powiedział.

Mężczyzna odzyskał wszystkie skradzione przedmioty.

Zatrzymany mężczyzna to 33-latek bez stałego miejsca zamieszkania. Odpowie za kradzież. Okazało się, że mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi. Ma do odsiadki 16 miesięcy więzienia m.in. za oszustwa.