Wczoraj wieczorem, w studiu TVP, 10 kandydatów na prezydentów uczestniczyło w debacie. Zabrakło jednego. Najważniejszego. „Taki Duda wyborów nie wygra. Dobry ruch tchórza Komorowskiego” tak komentuje debatę portal wpolityce.pl. I dodaje, że Paweł Kukiz i Janusz Korwin-Mikke zapadli w pamięć, ale pozostali kandydaci stanowili tło, a nieobecność Bronisława Komorowskiego wyszła mu na dobre. W tym czasie Prezydent też był odpytywany.
W natemat.pl czytamy: „Debata bez debaty. Zamiast się spierać kandydaci wygłaszali kolejne mini-expose. Duda niewidoczny, wyważona Ogórek”.
A kto nie widział debety, i nie wierzy mediom, może przeczytać dokładną relację na stronie "Rzeczpospolitej" lub obejrzeć na stronie TVP.
A co w prasie o wyborach? W „Rzeczpospolitej” warto przeczytać artykuł pt. „Obywatele skontrolują wybory”. Jedna z informatycznych firm stworzyła aplikację: ctrl wybory, do której będzie można podać wyniki wyborów z komisji, a aplikacja je zliczy. Co prawda eksperci twierdzą, że w komisjach w Bieszczadach czy nad Podlasiu może być trudno o smartfony, ale ja im nie wierzę.
W „Gazecie Wyborczej” dwie rozmowy. Z jednej strony Beata Szydło, szefowa sztabu Dudy, która zapewnia, że przejmie elektorat lewicy, z drugiej – Robert Tyszkiewicz, szef sztabu Komorowskiego, który liczy na niezdecydowanych.
Wśród informacji nie związanych z kampanią, warto spojrzeć na Ranking Urzędów Skarbowych „Rzeczpospolitej”. Okazuje się, że skarbówka może mieć ludzką twarz. Tak jest w Gostyninie. A gdzie jeszcze?
Warto też przeczytać, o tym, że przez brak decyzji rządów, nikt nie chce kręcić u nas filmów. Czesi, Węgrzy, Rumunii zarabiają na produkcji filmowej i promują swoje kraje, a my nie. I póki nasz rząd nie zmieni polityki, żaden światowy serial u nas nie powstanie. A szkoda.
W „Gazecie Wyborczej” na pierwszej stronie, w artykule pt: „Lemański versus Hoser” pyta czy ks. Lemańki miał prawo koncelebrować mszę żałobną prof. Władysława Bartoszewskiego? Może i miał, ale jak zauważył już kilka dni temu Tomasz Krzyżak w „Rzeczpospolitej” Ks. Lemański wygrał, ale przegrał.
W „Rzeczpospolitej” ciekawa sylwetka Borysa Budki, który mógł zostać ministrem sprawiedliwości już w zeszłym roku, ale odmówił, bo starsza córka jego żony była w klasie maturalnej, a przygotowania do egzaminu są najważniejsza. Na szczęście matura już się zaczęła. Dziś język angielski. Połamania pióra!