Reklama
Rozwiń
Reklama

Sprawa Amber Gold może przyspieszyć

Proces w sprawie nawiększej afery finansowej nie musi trwać latami, choć jest w nim 20 tys. świadków. Śledczy chcą, by sąd przesłuchał tylko 423 z nich.

Aktualizacja: 07.08.2015 23:35 Publikacja: 06.08.2015 21:06

Sprawa Amber Gold może przyspieszyć

Foto: Fotorzepa/Piotr Wittman

Były prezes Amber Gold Marcin P. i jego żona zostali oskarżeni o oszukanie 19 tys. osób na blisko 851 mln zł. Niebawem okaże się, kto poprowadzi proces, bo sąd w Gdańsku, do którego wpłynął akt oskarżenia, chce się wyłączyć ze sprawy, aby uniknąć zarzutów o brak obiektywizmu.

Materiał, jaki zebrała łódzka prokuratura, jest potężny: 16 tys. tomów akt, 9 tys. stron aktu oskarżenia i grono świadków, które przyprawia o zawrót głowy: 20 tysięcy osób. Gdyby przesłuchiwać je wszystkie, proces utknąłby na lata.

Jest szansa, że tak nie będzie: śledczy uznali, że przed sądem wystarczy przesłuchać tylko niecałe pół tysiąca.

– Uważamy, że niezbędne jest bezpośrednie przesłuchanie przed sądem jedynie tych świadków, którzy są w stanie odtworzyć m.in. mechanizmy działania piramidy finansowej, jaką była Amber Gold. Dlatego wnioskujemy o przesłuchanie 423 osób – pracowników spółki – mówi prok. Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Ich nazwiska prokuratura wskazała w akcie oskarżenia, jaki w czerwcu trafił do sądu. Kto jest w blisko półtysięcznym gronie?

Pracownicy Amber Gold różnych szczebli. Zarówno ci, którzy pracowali w gdańskiej centrali spółki, jak i w jej oddziałach terenowych rozrzuconych w kraju. Co ciekawe, 17 wskazanych do przesłuchania w sądzie to pracownicy, ale i jednocześnie pokrzywdzeni – także zainwestowali i stracili własne pieniądze w piramidzie finansowej.

Co z pozostałymi świadkami, z których ok. 19 tys. ma status pokrzywdzonych?

Reklama
Reklama

Prokuratura uważa, że ich zeznania wystarczy odczytać w sądzie albo – wybierając mniej czasochłonny wariant – po prostu zaliczyć do materiału dowodowego. Pozwalają na przepisy (zarówno stary, jak i nowy Kodeks postępowania karnego), które mówią, że sąd może odczytywać na rozprawie protokoły przesłuchania świadków ze śledztwa, jeżeli bezpośrednie przeprowadzenie tego dowodu nie jest niezbędne (o ile strony się temu nie sprzeciwią). W tym przypadku – zdaniem prokuratury – tak jest.

– W aktach znajdują się wszystkie zgromadzone dowody, nie tylko zeznania prawie 20 tys. świadków, ale i obszerna dokumentacja dotycząca m.in. umów, jakie zawierano z klientami, czy opinie i analizy ABW – mówi prok. Kopania.

– To sensowne posunięcie. Dobrze, że do przesłuchania na rozprawie wskazano takich świadków, którzy mają coś więcej do powiedzenia niż tylko to, że stracili pieniądze – ocenia prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. – Pracownicy Amber Gold mogą powiedzieć nie tylko, jaka była atmosfera w spółce, ale i jakie dostawali polecenia, czego od nich wymagano, oczekiwano i co mieli mówić klientom. To bardzo istotne – dodaje prof. Ćwiąkalski. Uważa, że jeśli sąd się dobrze zorganizuje i na jednej rozprawie będzie przesłuchiwał po kilku świadków, na wyrok nie będziemy długo czekać.

Zdaniem prof. Ćwiąkalskiego proces nie zostanie zablokowany nawet w sytuacji, w której oskarżeni zażądają odczytywania zeznań wszystkich świadków. – Sąd nie musi się na to zgodzić – mówi były minister.

Oskarżeni w śledztwie nie przyznali się do winy. Grozi im do 15 lat więzienia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama