Egzoplanety to planety znajdujące się w układzie planetarnym innym niż Układ Słoneczny, krążące wokół gwiazdy innej niż Słońce. Na niektórych z nich mogą panować warunki umożliwiające na pojawienie się tam życia.

Mayor studzi jednak entuzjazm tych, którzy uważają, że ludzie mogliby kiedyś skolonizować jedną z egzoplanet. W rozmowie z AFP nazywa taki pomysł "kompletnie szalonym".

- Te planety są dużo, dużo za daleko. Nawet w optymistycznym przypadku, gdyby nadająca się do zamieszkania planeta nie była zbyt daleko, powiedzmy kilkanaście lat świetlnych (od Ziemi), to niedużo, taka planeta jest naszym sąsiadem, czas potrzebny na dotarcie tam jest długi - podkreślił Mayor.

Noblista dodał, że chciałby w ten sposób zaprzeczyć wszystkim stwierdzeniom głoszącym, że ludzie mogliby przenieść się na inna planetę, gdyby dalsze życie na Ziemi nie było możliwe.

Poszukiwania egzoplanet prowadzone przez NASA pokazują, że większość egzoplanet składa się z gazu i lodu, a tylko nieliczne to skaliste planety, które mogłyby stwarzać warunki do pojawienia się na nich życia.

77-letni astrofizyk podkreśla, że "musimy dbać o naszą planetę, jest bardzo piękna i wciąż zdatna do życia". Mayor nie wyklucza przy tym istnienia życia na egzoplanetach, ale twierdzi, że jedynym sposobem na odnalezienie go jest doskonalenie technologii pozwalających nam wykrywać życie "na odległość".

Tego samego zdania jest drugi noblista, Didier Queloz. Jego zdaniem podróże na egzoplanety będą możliwe "może za tysiąc, a może za milion lat".

"Wyobrażanie sobie, że opuścimy Ziemię, by mieszkać gdzie indziej, jest nieodpowiedzialne. Czas skończyć z marzeniami i zmierzyć się z rzeczywistością. Nasza ludzka społeczność musi podjąć wysiłek i działać tak, aby przyszłość istniała i może wówczas, któregoś dnia, będziemy podróżować do gwiazd" - napisał Queloz w oświadczeniu.

Mayor jest zdania, że od odkrycia życia na egzoplanetach wciąż dzieli nas co najmniej dekada lub dwie.