Jeszcze niedawno spór o WIBOR przedstawiano jako zapowiedź kolejnej fali podważania umów kredytowych. Argumenty były dobrze znane: banki przekazują dane do wyznaczania wskaźnika, część z nich nie pochodzi z rzeczywistych transakcji, a kredytobiorcom nie wyjaśniano szczegółów metodologii. Na tej podstawie formułowano tezę, że samo zastosowanie WIBOR-u może przesądzać o nieuczciwości klauzuli oprocentowania. Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. istotnie osłabił to rozumowanie. Pozostało pytanie, czy podobnie odczytują go polskie sądy.

Postanowiliśmy to sprawdzić, analizując orzeczenia opublikowane we wrześniu 2026 r. W prowadzonym monitoringu odnotowaliśmy pięć takich rozstrzygnięć dotyczących WIBOR-u. Cztery zawierają oceny korzystne dla argumentacji banków w sprawie wskaźnika i opartych na nim klauzul. Piąte dotyczy wadliwie skonstruowanej umowy leasingu. Mówimy o dacie publikacji, a niekoniecznie wydania wyroku; nie jest to również pełna statystyka spraw rozpoznawanych w kraju.

Z tego niewielkiego, ale konkretnego wycinka orzecznictwa wyłania się dość spójny obraz. Sądy rozpoznają sprawy o różnych okolicznościach, lecz powracają do rozróżnień przyjętych przez Trybunał. Wygląda więc na to, że wykładnia TSUE zaczyna na trwałe porządkować krajowe spory o WIBOR. Na czym polega ta zmiana?

Czytaj więcej

WIBOR nie będzie drugim frankiem. TSUE zdecydował

Co TSUE rozstrzygnął w sprawie WIBOR-u?

W wyroku z 12 lutego 2026 r. (C-471/24) Trybunał rozdzielił trzy kwestie, które wcześniej często ujmowano łącznie. Po pierwsze, klauzula zmiennego oprocentowania odsyłająca do regulowanego wskaźnika może podlegać kontroli na gruncie dyrektywy 93/13/EWG. Samo istnienie rozporządzenia BMR nie wyłącza sądowej kontroli postanowień umownych. Możliwość ich badania nie przesądza jednak o nieuczciwości klauzuli.

Po drugie, wymóg przejrzystości nie nakłada na kredytodawcę szczególnego obowiązku objaśniania konsumentowi metodologii opracowywania WIBOR-u. Bank odpowiada za informacje dotyczące umowy: sposobu ustalania oprocentowania, zasad jego zmiany i ekonomicznych następstw dla kredytobiorcy. Za udostępnianie informacji o metodologii odpowiada administrator wskaźnika. TSUE wskazał jednoznacznie, że „obowiązki te są rozdzielane między kredytodawców i administratorów tych wskaźników”.

Po trzecie, sam udział banku w przekazywaniu danych oraz wykorzystanie przy opracowywaniu wskaźnika danych nieodpowiadających wyłącznie rzeczywistym transakcjom nie czyni klauzuli nieuczciwą. Dotyczy to również braku szczegółowego poinformowania klienta o tych cechach, o ile wskaźnik można było uznać za zgodny z BMR w chwili zawarcia umowy. To zasadnicza odpowiedź na zarzuty, na których opierała się znaczna część sporu. Nie jest to jednak bezwarunkowa aprobata każdej umowy ani rozstrzygnięcie sytuacji wskaźnika we wszystkich okresach jego funkcjonowania.

WIBOR to zewnętrzny wskaźnik

Pierwszy z tych wniosków wyraźnie widać we wrześniowych publikacjach. Sąd Okręgowy w Łodzi w sprawie II C 528/26 podkreślił, że „Bank nie posiadał uprawnień do kształtowania tego wskaźnika w ramach stosunku obligacyjnego”. Wysokość oprocentowania wynikała z połączenia zewnętrznego WIBOR-u i stałej marży. Podobnie Sąd Okręgowy w Warszawie (I C 350/19) uznał, że taka formuła nie oznacza przyznania kredytodawcy prawa do arbitralnego określania odsetek. W tej ostatniej sprawie bank przegrał proces z innych przyczyn, ale sąd nie podzielił zarzutów dotyczących konstrukcji WIBOR-u.

To nie tylko kwestia formalnego rozdzielenia ról. WIBOR stanowi punkt odniesienia dla ceny pieniądza na rynku, związany ze stopami NBP, oczekiwaniami dotyczącymi polityki pieniężnej i warunkami finansowania. Nie jest indywidualną marżą banku i nie musi odpowiadać kosztowi pozyskania środków na pojedynczy kredyt. Rozporządzenie BMR reguluje metodologię, dane wejściowe i nadzór nad administratorem. Nie pozwala więc traktować wskaźnika jak wewnętrznej tabeli stawek, którą bank może dowolnie zmieniać na potrzeby konkretnej umowy.

Czytaj więcej

Spory o WIBOR. Wyrok TSUE wzmocnił dotychczasowe orzecznictwo

Przejrzystość umowy, a nie ustalania WIBOR-u

Drugi wątek dotyczy informacji przekazanych konsumentowi. W sprawie I C 1360/25 Sąd Rejonowy w Toruniu wskazał, że umowa określała marżę, wskaźnik, dzień jego odczytu oraz reguły zmiany oprocentowania. Pozwalało to ustalić, w jaki sposób WIBOR wpływa na wysokość raty. Nie było potrzeby zamieszczania w dokumentacji kredytowej całego regulaminu opracowywania wskaźnika. To praktyczne zastosowanie rozróżnienia przyjętego przez TSUE: klient powinien rozumieć mechanizm własnego zobowiązania, a nie samodzielnie kontrolować zasady ustalania wskaźnika referencyjnego.

Podobny kierunek przyjął Sąd Apelacyjny w Lublinie w wyroku z 14 września 2026 r. (I ACa 989/25), wskazując na brak normatywnej podstawy do wymagania od banku szczegółowego wyjaśniania „samego mechanizmu określania stawki WIBOR”. W tej sprawie dodatkowe znaczenie miało to, że zarzuty dotyczące informacji przedstawiono dopiero na etapie apelacji. Nie zmienia to jednak wymowy uzasadnienia: bank ma rzetelnie wyjaśnić, co dla konsumenta oznacza zmienne oprocentowanie, a nie zastępować administratora wskaźnika.

WIBOR. Wadliwa umowa to odrębny problem

Wrześniowa próbka nie jest całkowicie jednolita. Wyrok Sądu Rejonowego w Koninie (V GC 659/22), opublikowany 15 września, był niekorzystny dla banku. Dotyczył jednak umowy leasingu, w której nie określono dostatecznie zasad ustalania i aktualizacji oprocentowania, sposobu liczenia rat ani informacji niezbędnych do weryfikacji należności. Problemem była przede wszystkim konstrukcja konkretnej umowy, a nie samo istnienie WIBOR-u. To rozróżnienie pokazuje, czego wyrok TSUE nie rozstrzyga: wadliwych postanowień umownych nie uzdrawia fakt, że odsyłają do regulowanego wskaźnika.

Pięć publikacji z jednego miesiąca nie pozwala ogłosić końca sporów. Pozwala natomiast dostrzec coś ważniejszego niż statystykę wygranych: utrwalający się sposób myślenia sądów. Badaniu podlegają konkretna umowa, obowiązki informacyjne i sytuacja prawna z chwili jej zawarcia. Nie wystarcza ogólny zarzut, że WIBOR jest wadliwy dlatego, że współtworzą go dane przekazywane przez banki. W tym sensie wrześniowy krajobraz po wyroku TSUE jest dla WIBOR-u korzystny.

Autorzy są partnerami kancelarii ITMA, zajmują się WIBOR-em od 2015 r. Brali udział w przygotowaniu obecnej dokumentacji WIBOR, pracowali zarówno dla administratora, jak i dla uczestników fixingu przekazujących dane do wyznaczania wskaźnika. Audytowali procedury WIBOR-owe i opracowali dla GPW Benchmark dokumentację dotyczącą WIBOR. Nie reprezentują żadnej ze stron w sporach sądowych dot. umów kredytowych.

Czytaj więcej

Nowa fala pozwów przeciw bankom. Kredyty złotowe trafiają do sądów