Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 631

Według doniesień, 68-letni generał porucznik Władimir Swiridow i jego 72-letnia żona Tatiana nie żyli od około tygodnia, zanim ich ciała zostały znalezione 15 listopada.

Rosyjski kanał na Telegram - Baza podał, że według wstępnych ustaleń nie było żadnych śladów przemocy, a we krwi żadnej z ofiar nie znaleziono substancji toksycznych.

"Pracownicy zakładu gazowniczego dokonali już pomiarów i nie wykryto przekroczenia dopuszczalnego stężenia szkodliwych środków" - przekazano. Przyczyna śmierci małżeństwa nie jest znana.

Swiridow był dowódcą 6. Armii Sił Powietrznych i Obrony Powietrznej Rosji w latach 2005-2009 oraz podczas rosyjskiej inwazji na Gruzję w 2008 roku.

Czytaj więcej

Wojna w Ukrainie. Zajadłe walki nad Dnieprem, sytuacja niejasna

Podczas pełnienia tej funkcji narzekał na warunki i słabe wyszkolenie rosyjskich pilotów.

- Pilot musi mieć około 100 godzin lotu rocznie, aby osiągnąć pełną gotowość bojową. Jednak tak jeszcze nie jest. Średni czas przelotu w armii wynosi obecnie 25-30 godzin - mówił w jednym z wywiadów.

"Z tego samego powodu wysyłamy do akademii wojskowych pilotów trzeciego stopnia. W przeszłości tak się nie działo".

W innej rozmowie twierdził, że dowództwo wojskowe zmuszane jest do "powoływania nie w pełni wyszkolonych oficerów, ponieważ nie ma lepszych". Zanim Swiridow publicznie krytykował sytuację w armii, otrzymał z rąk Władimira Putina oznaczenie "Honorowego Pilota Rosji" 

Niewyjaśnione zgony po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę

Nie jest to pierwsza tajemnicza śmierć na wysokim szczeblu w rosyjskiej armii od czasu rozpoczęcia przez Rosję inwazji na Ukrainę na pełną skalę.

W lutym generał major FSB Władimir Makarow został znaleziony zastrzelony w swoim domu pod Moskwą. Stwierdzono, że doszło do samobójstwa po tym, jak został zdymisjonowany przez Putina.

Odnotowano również wiele niewyjaśnionych zgonów wśród wysoko postawionych biznesmenów i dyrektorów i byłych i obecnych dyrektorów państwowych spółek.

Bliscy wielu zmarłych wykluczyli, że doszło do samobójstw, choć taką oficjalną wersję przyjmowały rosyjskie służby.