Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 316

Reznikow wypowiadał się dla serwisu informacyjnego 24/7

Pytany o ewentualność ogłoszenia masowej mobilizacji stwierdził, że na razie "nie ma takiej potrzeby". Zastrzegł jednocześnie, że sytuacja może ulec zmianie.

Reznikow powiedział, że straty w ludziach powstałe na froncie są uzupełniane. Ale nie wykorzystano dotąd "100 procent potencjału", zmobilizowanego na podstawie ustawy w lutym.

Reznikow przypomniał, że mobilizacja na Ukrainie trwa od lutego i nie została zakończona. Jak twierdzi, mobilizacja przebiega spokojnie.

- Rekrutujemy i uzupełniamy. Niestety są też straty. Uzupełniamy te straty i zatrudniamy konkretnych specjalistów, których potrzebujemy do określonych zadań. Ale potrzeby powszechnej mobilizacji na razie nie ma - zapewnił minister.

Zastrzegł, że gdyby jednak sytuacja na froncie zmieniła się na tyle, że jej ogłoszenie byłoby wskazane, w zależności od rozwoju wydarzeń decyzja zostanie podjęta przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego, Prezydenta i Radę Najwyższą, a następnie zostanie upubliczniona informacja o konieczności zintensyfikowania mobilizacji.