300 dni wojny Putina. Od trzydniowego, rosyjskiego blitzkriegu do beznadziejnych walk pozycyjnych

Po dziesięciu miesiącach walk wojska Kremla utknęły na ukraińskich polach. Przedtem, od marca, oddały ponad 74 tys. kilometrów kwadratowych okupowanych terenów (ok. 12 proc. całego terytorium Ukrainy). Jeszcze na początku wiosny zagrażały Kijowowi oraz Mykołajowowi (nad Morzem Czarnym) i okupowały Chersoń. Teraz próbują utrzymać resztę, a mają jeszcze niemało – nadal ponad 14 proc. terytorium Ukrainy.

Publikacja: 20.12.2022 23:53

Prezydent Wołodymyr Zełenski odwiedził we wtorek Bachmut, miejsce najzacieklej- -szych walk, i wręcz

Prezydent Wołodymyr Zełenski odwiedził we wtorek Bachmut, miejsce najzacieklej- -szych walk, i wręczył odznaczenia ukraińskim żołnierzom

Foto: PAP/EPA

„Umocnienia obronne budowane są według regulaminów z drugiej wojny światowej. One są nieodpowiednie do ochrony przed współczesną bronią precyzyjną” – opisał brytyjski wywiad najnowsze wysiłki rosyjskiej armii.

Prezent na Nowy Rok

Szczególnie uporczywie budują okopy i ziemianki w okolicach Swatowego na granicach Ługańszczyzny, najwyraźniej próbując wyznaczyć zasięg swoich roszczeń. Przynajmniej do czasu kolejnej ofensywy, której początek wielu przewiduje na pierwsze miesiące nowego roku. Nad frontem wisi bowiem widmo stukilkudziesięciotysięcznego zgrupowania rosyjskich wojsk, szkolonych obecnie gdzieś w głębi Rosji.

Ukraiński wywiad (oraz zachodnie) ma jednak wątpliwości, czy uda się tę masę wojska uzbroić i wyposażyć. Na froncie coraz częściej pojawiają się bardzo stare rodzaje broni, na przykład czołgi T-62 których produkcję zakończono w latach 70. ubiegłego wieku. – Jak już Rosjanie posyłają je na pierwszą linię, to znaczy, że sprawy idą u nich bardzo źle – mówi żołnierz szturmowej brygady z Zakarpacia Roman Ustyj. Poza nimi pojawiły się też ciężarówki ZIŁ z lat 50. i 60. ubiegłego wieku.

Czytaj więcej

Putin: Żołnierze walczący w Ukrainie to bohaterowie

„Putin nie rezygnuje ze swych maksymalistycznych celów i wykorzystuje różne mechanizmy, by zmusić Ukraińców do rozpoczęcia rozmów na swoich warunkach oraz do ustępstw” – podsumowuje 300 dni wojny amerykański Institute for the Study of War. Rosyjski prezydent początkowo mówił co prawda o „denazyfikacji” i „demilitaryzacji” Ukrainy, ale nigdy publicznie nieujawnionym celem jest po prostu podbój sąsiedniego kraju i anektowanie go.

Ale w dziesiątym miesiącu wojny Kreml byłby szczęśliwy, gdyby na Nowy Rok najemnicy Wagnera zdobyli choć 70-tysięczny Bachmut. Dzięki temu prezydent Władimir Putin miałby czym się pochwalić w noworocznym orędziu do narodu.

Czytaj więcej

Putin zwołał posiedzenie kolegium resortu obrony. Szojgu złoży raport z wojny

Miasto jednak broni się zajadle, a prezydent Zełenski znów rzuca tam wyzwanie Putinowi. Rosyjski przywódca w piątek po raz pierwszy od początku wojny odwiedził sztab swojej armii najezdniczej, znajdujący się gdzieś na głębokim zapleczu. Zełenski zaś przyjechał wprost do miejsca najzacieklejszych walk na froncie, czyli Bachmutu – ośmieszając Putina.

Długa wojna

Mimo jednak serii dotkliwych porażek rosyjska armia zachowuje zdolności bojowe i nie widać ani wśród żołnierzy, ani wśród społeczeństwa niechęci do wojny. Nie ma na przykład masowego poddawania się. – Rosjanie byli przekonani, że w ukraińskich obozach jenieckich będą ich kastrować. Nikt nie wie, skąd się ta plotka wzięła, ale wszyscy są o tym przekonani – wyjaśnia lwowski dziennikarz Lubomyr Ferenc, który przeprowadził kilkadziesiąt rozmów z jeńcami osadzonymi w obozie na zachodniej Ukrainie.

Nikt również nie wie, jakie są straty najezdniczej armii (jak i ukraińskiej). Sztab generalny w Kijowie naliczył już ponad 99 tys. zabitych Rosjan, przed Nowym Rokiem na pewno będzie ponad 100 tysięcy. Mimo że rosyjskie władze nie przyznają się do wielkości strat, oficjalna propaganda rozwija kult poległych żołnierzy. W centrach niektórych miastach (np. Saratowie) pojawiły się już kamienne stelle z ich wyrytymi nazwiskami.

Obrońcy z kolei zaczynają mieć kłopoty z powodu przedłużającej się wojny pozycyjnej. Generałowie poprosili właśnie prezydenta o podpisanie ustawy zaostrzającej kary za dezercję. Nie wiadomo, jakich rozmiarów jest ten problem w ukraińskiej armii, ale pierwsze informacje o samowolnym porzucaniu stanowisk pojawiły się jeszcze latem.

Jednak obrońcy trzymają się, w ciągu dziesięciu miesięcy nigdzie nie doszło do załamania frontu z powodu ucieczek. Trzyma się też wymęczone społeczeństwo. Choć straty wśród cywilnych Ukraińców są straszne. Nie chodzi jednak tylko o zabitych i rannych, mimo iż ONZ naliczył ponad 4 tys. ofiar wojny (przyznając jednak, że to zaniżone dane). Prawie jedna trzecia wszystkich mieszkańców Ukrainy stała się migrantami. Z 12 milionów uciekinierów aż 7 milionów wyjechało za granicę, nie wiadomo, ilu z nich wróci do ojczyzny. Dodatkowo 13 milionów mieszka obecnie w strefie ciągłych działań wojennych, od Mikołajowa po Charków, codziennie są narażeni na ostrzały.

„Umocnienia obronne budowane są według regulaminów z drugiej wojny światowej. One są nieodpowiednie do ochrony przed współczesną bronią precyzyjną” – opisał brytyjski wywiad najnowsze wysiłki rosyjskiej armii.

Prezent na Nowy Rok

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 882
Konflikty zbrojne
W NATO, ale bez Krymu i Donbasu. Jaki kompromis z Rosją zaakceptują Ukraińcy?
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 881
Konflikty zbrojne
Tajemnicza depesza TASS. Rosyjska armia donosi o ataku, w którym miało zginąć "50 zachodnich instruktorów", szczegółów nie podano
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Konflikty zbrojne
"Jesteśmy na historycznym skrzyżowaniu". Hamas podpisał porozumienie z Fatahem... w Pekinie