"Dziś weszła w życie decyzja krajów Zachodu zakazująca zakupu rosyjskiej ropy po cenie wyższej niż 60 dolarów za baryłkę. Te działania naszych 'przyjaciół' przypominają mi zachowanie grupy upojonych mieszczan, którzy, najadłszy się kiełbas i opiwszy sznapsem, wskakują po raz pierwszy do lodowatej wody. Żeby się schłodzić" - pisze Miedwiediew, który obecnie jest zastępcą sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji.

"Niektórzy szybko wytrzeźwieją i wyskoczą. Niektórzy nauczą się pływać w lodowatej wodzie, ale bardzo kiepsko (trudno nauczyć się pływać w przerębli). A niektórzy utoną" - kontynuuje były prezydent Rosji.

Czytaj więcej

ISW: Rosyjscy politycy nadal używają ludobójczej retoryki wobec Ukrainy

"I zostaną pochowani przy ponurych toastach, że polegli w nierównej walce z rosyjskim niedźwiedziem i Generałem Mrozem. Cóż, niech tak będzie. Śmierć Niemca jest dobra dla Rosjanina" - dodaje Miedwiediew (Niemcy są jednym z państw G7 - red.).

"To po prostu niesamowite jak ludzkość stale wchodzi na te same grabie, próbując regulować ceny na potrzeby sytuacji politycznej" - pisze następnie Miedwiediew.

"Te próby zawsze skończą się zniknięciem produktu lub wzrostem cen za niego" - dodaje.

Niech gromadzą sznapsa, koce i bojlery. Zima dopiero się zaczęła

Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji

"Tak będzie z ropą. Oczywiście nie zniknie, ale niewyobrażalne wydarzy się jeśli chodzi o ceny (...) Jedno jest jasne - nie będzie to dobre dla konsumentów, to na pewno. Niech więc gromadzą sznapsa, koce i bojlery. Zima dopiero się zaczęła" - podsumowuje były prezydent Rosji.

Limit ceny na rosyjską ropę wprowadzony przez kraje G7 jest elementem presji na Rosję, która ma doprowadzić do zakończenia przez nią inwazji na Ukrainę.