Czytaj więcej
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
Elektrownia od początku marca znajduje się pod rosyjską okupacją, podobnie jak Enerhodar, miasto, przy którym elektrownia się znajduje. Od czasu zajęcia przez Rosjan elektrownia była co pewien czas ostrzeliwana - o ostrzał oskarżają się wzajemnie Rosjanie i Ukraińcy.
Ukraińcy i Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej wzywały do uczynienia z elektrowni strefy zdemilitaryzowanej. Ukraina oskarżała Rosję o rozmieszczanie na terenie elektrowni jednostek wojskowych i składowanie tam amunicji.
Czytaj więcej
Jurij Sak, doradca ministra obrony narodowej Ukrainy, Ołeksija Reznikowa, w rozmowie z BBC Radio 4 oskarżył Rosjan o to, że ci zmierzają do "zamroż...
Teraz Lichaczow, cytowany przez Interfax mówi, że "w elektrowni jest ryzyko wypadku nuklearnego"
- Jesteśmy w trakcie negocjacji z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA), które trwały całą noc - podkreśla dyrektor generalny Rosatomu.
Rosatom kontroluje elektrownię od października, gdy Władimir Putin - po nielegalnej aneksji okupowanej przez Rosję części obwodu zaporoskiego - nakazał włączenie elektrowni do rosyjskiego systemu energetycznego. Kijów oskarżył wówczas Moskwę o kradzież elektrowni.
Wszystko musi być zrobione, by nikt nie myślał o naruszeniu bezpieczeństwa elektrowni atomowej
Lichaczow, cytowany przez Interfax mówi też, że stworzenie strefy bezpieczeństwa wokół elektrowni, czego domaga się MAEA, będzie możliwe jedynie wtedy, gdy "zatwierdzą to USA".
Dyrektor Rosatomu ostrzegł przy tym, że Kijów zdaje się "akceptować" możliwość "niewielkiego wypadku atomowego" na terenie elektrowni.
- To będzie zdarzenie, które na zawsze zmieni bieg historii. Dlatego wszystko musi być zrobione, by nikt nie myślał o naruszeniu bezpieczeństwa elektrowni atomowej - podkreślił.