Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 239

"Jeśli żołnierz nie chce być na linii frontu, musi zapłacić, aby zostać zabranym na tyły" - pisze Departament na swoim kanale w serwisie Telegram.

Według przedstawicieli ukraińskiej armii taki proceder kwitnie najbardziej na "gorących odcinkach" frontu, gdzie jednostki rosyjskiej armii ponoszą straty, a "każda godzina w okopie może być ostatnią".

Czytaj więcej

Obwód ługański: SBU aresztowała organizatorkę pseudoreferendum

W rejonie bachmuckim oficerowie - jak czytamy w komunikacie - mają domagać się 5 tys. rubli dziennie (ok. 80 dolarów) za to, by żołnierz przebywał poza frontem.

"Suma nie jest mała, ale jest wyliczona tak, by nagle wszyscy nie uciekli z frontu na tyły" - czytamy we wpisie Departamentu Komunikacji Strategicznej Sił Zbrojnych Ukrainy.

"W ten sposób rosyjscy dowódcy otrzymują duże ilości pieniędzy, które (Siergiej) Szojgu i (Władimir) Putin obiecali im przed wysłaniem na Ukrainę, ale po raz kolejny ich oszukali" - podkreśla Departament.

"W tej sytuacji, jak w każdej innej, interes zwykłego żołnierza nie jest brany pod uwagę" - czytamy.