Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 222

Łącznie w wymianie brało udział prawie 300 osób. Rosja i Ukraina wymieniła pod koniec września najwięcej osób od początku inwazji. Do kraju wróciło 215 Ukraińców, 55 Rosjan i 10 cudzoziemców.

Niewyrównane liczby w wymianie - prawie cztery razy więcej Ukraińców zwolnionych niż Rosjan i fakt, że wśród uwolnionych byli członkowie pułku Azow, zaniepokoił Federalną Służbę Bezpieczeństwa.

- FSB była całkowicie przeciwna - powiedział wysoki rangą ukraiński urzędnik. - Zdawali sobie sprawę z konsekwencji tego, jak transakcja wyglądałaby dla opinii publicznej - dodał.

Prezydent Wołodymyr Zełenski okrzyknął wymianę jako "zwycięstwo dla naszego państwa", podczas gdy Kreml mierzył się krytyką ze strony prowojennych nacjonalistów, którzy potępili uwolnienie bojowników długo opisywanych w Rosji jako zaprawionych w bojach neonazistów.

"Uwolnienie ... jest gorsze niż zbrodnia ... i gorsze niż błąd. To jest TOTALNA GŁUPOTA" - napisał w mediach społecznościowych Igor Girkin, który w 2014 roku kierował rosyjskimi siłami na wschodzie Ukrainy.

Czytaj więcej

Think tank z USA: Słowa Kadyrowa podważają przywództwo Putina

Na mocy porozumienia Rosja zwolniła pięciu dowódców, którzy kierowali obroną Mariupola i stali się narodowymi symbolami oporu. Nie mogą oni opuścić Turcji do końca wojny, ale nie są uwięzieni i mogą swobodnie poruszać się po kraju.

Oprócz 55 rosyjskich żołnierzy Ukraina uwolniła Wiktora Medwedczuka, lidera zdelegalizowanej na Ukrainie prorosyjskiej partii, który stanął pod zarzutem zdrady.

Starszy urzędnik Departamentu Stanu powiedział, że uwolnienie Medwedczuka obnażyło cenę, jaką Putin położył na ochronę polityka, który służył interesom Kremla. 

- To wymowne, że Putin wybrał wymianę swojego człowieka i jednego z jego długoterminowych sojuszników na Ukrainie za bohaterów Mariupola - powiedział.