Po ogłoszeniu przez prezydenta Rosji Władimira Putina częściowej mobilizacji, prowadzący program Populiarnaja Politika zadzwonił na wizji do syna Dmitrija Pieskowa.
W rozmowie z synem rzecznika Kremla, prowadzący podał się za pracownika wojskowej komendy uzupełnień.
- Jeśli wie pan, że nazywam się Pieskow, to powinien pan zdawać sobie sprawę, na ile jest to nie do końca odpowiednie, bym tam się znajdował - mówił zapytany o stawienie się na komendzie. Dodał, że załatwi tę sprawę "na innym szczeblu".
Rzecznik Putina powiedział w czwartek dziennikarzom, że jego syn, 32-letni Nikołaj, poinformował o go rozmowie.
Dodał, że nie ujawniono całego nagrania, sugerując, że materiał wyemitowany przez zwolenników Aleksieja Nawalnego został wyrwany z kontekstu.
- Nie oglądam materiałów wyprodukowanych przez zespół tego więźnia - dodał Pieskow, odnosząc się do Nawalnego, który odbywa wieloletni wyrok więzienia w związku z zarzutami o oszustwa, o których jego sojusznicy mówią, że są pretekstem do uciszenia jego aktywności.