Czytaj więcej
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
W wielu miastach Rosji armia rozmieściła mobilne biura, aby przyciągnąć „żołnierzy kontraktowych” do tak zwanej „specjalnej operacji wojskowej” w Ukrainie.
W Rostowie żołnierze w kamuflażu i czarnych maskach pokazywali przechodniom broń i rozdawali kolorowe broszury zatytułowane „Służba wojskowa na kontrakcie – wybór prawdziwego mężczyzny”.
Chętnym oferowana jest miesięczna płaca w wys. 1600 rubli (to niemal trzykrotność średniej krajowej, równowartość 2292 funtów).
Ani Rosja, ani Ukraina nie ujawniają swoich strat militarnych, które zachodnie wywiady szacują na dziesiątki tysięcy po obu stronach.
Moskwa nie aktualizowała oficjalnej liczby zgonów od 25 marca, kiedy to podała, że zginęło 1351 rosyjskich żołnierzy, a 3825 zostało rannych.
Rosyjski major Siergiej Ardaszew stwierdził, że kontrakty na 3 lub 6 miesięcy podpisują "obywatele nastawieni patriotycznie".