- To dziś hipotetyczny scenariusz, ale jeśli działania wojskowe przesuną się do południowo-zachodniej części Ukrainy, w kierunku Odessy, wówczas, oczywiście, będziemy bardzo zaniepokojeni - powiedziała mołdawska premier w rozmowie z CNN.

- Obawiamy się, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecność wojsk (rosyjskich - red.) na terytorium secesjonistycznego Naddniestrza - mówiła szefowa rządu Mołdawii.

- Robimy wszystko co możliwe, aby utrzymać pokój i stabilność i zapewnić, że nie dojdzie do eskalacji walk - podkreśliła Gavrilița.

Nikt nie jest bezpieczny

Natalia Gavrilița

- Jeśli kraj jest w stanie rozpocząć wojnę w celu aneksji, bez dbania o prawo międzynarodowe to, w tym sensie, nikt nie jest bezpieczny - dodała.

- Sądzę, że wiele państw jest zaniepokojonych - mówiła też.

W maju pojawiły się doniesienia mediów, że Rosjanie mieli podjąć decyzję o inwazji na Mołdawię. Nie znalazły one jednak potwierdzenia. W Naddniestrzu, które znajduje się w uznawanych przez społeczność międzynarodową granicach Mołdawii, stacjonują obecnie rosyjscy żołnierze pełniący tam rolę sił pokojowych. Sama Mołdawia dysponuje niewielką, liczącą ok. 3,5 tys. żołnierzy, armią.

Czytaj więcej

"The Times": Rosja chce zaatakować Mołdawię