- To dziś hipotetyczny scenariusz, ale jeśli działania wojskowe przesuną się do południowo-zachodniej części Ukrainy, w kierunku Odessy, wówczas, oczywiście, będziemy bardzo zaniepokojeni - powiedziała mołdawska premier w rozmowie z CNN.
- Obawiamy się, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecność wojsk (rosyjskich - red.) na terytorium secesjonistycznego Naddniestrza - mówiła szefowa rządu Mołdawii.
- Robimy wszystko co możliwe, aby utrzymać pokój i stabilność i zapewnić, że nie dojdzie do eskalacji walk - podkreśliła Gavrilița.
Nikt nie jest bezpieczny
- Jeśli kraj jest w stanie rozpocząć wojnę w celu aneksji, bez dbania o prawo międzynarodowe to, w tym sensie, nikt nie jest bezpieczny - dodała.
- Sądzę, że wiele państw jest zaniepokojonych - mówiła też.
W maju pojawiły się doniesienia mediów, że Rosjanie mieli podjąć decyzję o inwazji na Mołdawię. Nie znalazły one jednak potwierdzenia. W Naddniestrzu, które znajduje się w uznawanych przez społeczność międzynarodową granicach Mołdawii, stacjonują obecnie rosyjscy żołnierze pełniący tam rolę sił pokojowych. Sama Mołdawia dysponuje niewielką, liczącą ok. 3,5 tys. żołnierzy, armią.
Czytaj więcej
Rosja podejmie próbę otwarcia nowego frontu przeciw Ukrainie zajmując Mołdawię - podaje "The Times", powołując się na źródła w ukraińskiej armii.