- Rosjanie przekazali nam, że nie mają absolutnie nic wspólnego z tym atakiem i że bardzo dokładnie i szczegółowo badają tę kwestię - mówił w sobotę minister obrony Turcji Hulusai Akar.

Czytaj więcej

Rosja: Nie mieliśmy z ostrzałem Odessy nic wspólnego

Tymczasem w niedzielę gen. Konaszenkow poinformował, że rosyjska marynarka wojenna przeprowadziła uderzenie z użyciem rakiet precyzyjnych na ukraińską jednostkę nawodną i magazyn z przekazanymi Ukrainie przez USA pociskami przeciwokrętowymi Harpoon w porcie w Odessie.

Rzecznik resortu obrony Rosji mówił, że zaatakowany został teren doków w Odessie. Zaatakowane miały zostać również zakłady produkcyjne i przedsiębiorstwo zajmujące się naprawą i modernizacją jednostek nawodnych ukraińskiej armii.

Do ataku na Odessę doszło tuż po tym, gdy Rosja stała się stroną porozumienia, którego celem jest wznowienie transportu zboża szlakiem przez Morze Czarne

Ze słów Konaszenkowa wynika też, że w rejonie Artjomowska separatyści z Donieckiej Republiki Ludowej zniszczyli dwie jednostki ukraińskiej armii w łącznej sile kompanii i dwie haubice M777 przekazane Ukrainie przez Amerykanów.

Wcześniej o tym, że w porcie w Odessie zniszczona została ukraińska łódź wojskowa, informowała rzeczniczka MSZ Rosji, Maria Zacharowa.

Ukraina informując w sobotę o ataku na Odessę podkreślała, że atak ten zagraża wznowieniu transportu żywności drogą morską, szlakiem przez Morze Czarne. Dzień wcześniej stroną porozumienia, które ma umożliwić wznowienie tego transportu, została m.in. Rosja.