Wśród ciał Rosjan, wydobytych z grobu we wsi Złoczów w obwodzie charkowskim, są także zwłoki wysokiego rangą oficera - podpułkownika.

Zwłoki zostały pogrzebane przez mieszkańców wsi i oznaczone jedynie ręcznie wykonanymi krzyżami.

- Lokalni mieszkańcy pochowali ich z szacunku dla religii. Ciała zostały wydobyte celem identyfikacji i przeniesienia na zasadach obowiązujących w międzynarodowych procedurach - powiedział przedstawiciel miejscowej policji.

W sobotnim wywiadzie dla ukraińskiego kanału ICTV Zełenski powiedział, że ONZ i Międzynarodowy Czerwony Krzyż wywierają naciski na Moskwę, by zabrała z terytorium Ukrainy ciała swoich żołnierzy.

Czytaj więcej

SBU: Aby ukryć ofiary wojny, Rosja wpisuje zmarłych na listę zaginionych

Od początku inwazji w lutym strona ukraińska informowała o pozostawianiu przez Rosjan ciał zabitych mundurowych. Media donosiły także o mobilnych krematoriach, w których miały być spopielane ciała zabitych ukraińskich cywilów, aby pomniejszyć rozmiary zbrodni, ale także ciała rosyjskich żołnierzy.

Zaledwie miesiąc po inwazji doradca ukraińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Wiktor Andrusiw powiedział, że „problem z rosyjskimi ciałami jest naprawdę ogromny”.  - Są ich tysiące - oświadczył.

Andrusiw powiedział w marcu, że problem pogorszy się w miarę wzrostu temperatury. - Właściwie nie wiem, co zrobimy w ciągu najbliższych tygodni z ich ciałami – stwierdził.

Rosja sporadycznie informuje o swoich stratach. Według oficjalnego komunikatu, który opublikowano w marcu, na wojnie zginęło 1300 rosyjskich żołnierzy. Strona ukraińska podaje, że liczba zabitych Rosjan przekroczyła już 29 tysięcy, choć amerykański wywiad ocenia, że jest to liczba zawyżona.