Rosyjskim żołnierzom, którzy stacjonowali w Buczy zarzuca się m.in. zabijanie cywilów, bombardowanie infrastruktury cywilnej, tortury i przestępstwa seksualne.

Informacje przekazane przez prokurator generalną pojawiają się w momencie, gdy Międzynarodowy Trybunał Karny rozszerza swoje dochodzenie w sprawie zbrodni wojennych popełnionych na Ukrainie od początku wojny.

Wycofanie się wojsk rosyjskich z Kijowa na początku kwietnia pozostawiło przerażające dowody okrucieństwa na przedmieściach i w miastach regionu. Znaleziono wiele ciał w cywilnych ubraniach leżących na ulicach lub pochowanych w płytkich grobach.

W czwartkowym wpisie na Facebooku Wenediktowa wskazała 10 żołnierzy - dwóch sierżantów, czterech kaprali i czterech szeregowych - którzy jej zdaniem byli "zaangażowani w torturowanie spokojnych ludzi" podczas brutalnej okupacji Buczy, małego miasta leżącego kilkanaście kilometrów na północny zachód od Kijowa.

 Wenediktowa powiedziała, że żołnierze należeli do 64. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, jednostki stacjonującej w obwodzie chabarowskim, na dalekim wschodzie Rosji.

"Podczas okupacji Buczy brali oni nieuzbrojonych cywilów jako zakładników, zabijali ich z głodu i pragnienia, trzymali na kolanach ze związanymi rękami i zaklejonymi oczami. (Zakładników) wyśmiewano i bito pięściami i karabinami. Bito ich za informacje o położeniu (ukraińskich) sił zbrojnych (...), a niektórych torturowano bez żadnego powodu" - napisała.

Prokurator zaapelowała o pomoc w zbieraniu dowodów i powiedziała, że ukraińscy prokuratorzy i policjanci badają obecnie, czy któryś z żołnierzy był również zamieszany w zabójstwa.