O atakach na oddalone o 70 km od granicy z Polską mieście informowali Maksym Koznicki, szef Regionalnej Administracji Wojskowej i mer Lwowa, Andrij Sadowy.
Według Koznickiego na miasto spadły cztery rakiety. Sadowy natomiast poinformował o pięciu rakietach wycelowanych w miasto i o wysłaniu "na miejsce odpowiednich służb".
Także relacjonujący ze Lwowa dziennikarze CNN raportują o pięciu eksplozjach.
Według pierwszych informacji w wyniku ataku zginęło 6 osób, rannych jest 8, w tym dziecko. Liczba poszkodowanych jednak wzrosła - śmiertelnych ofiar jest 7, rany odniosło 11.
Mieszkańcy miasta zostali wezwani przez jego administrację do pozostania w schronach.
Lwów był już atakiem Rosjan podczas tej wojny. W marcu zaatakowali skład paliwa i międzynarodowe lotnisko.
Czytaj więcej
We Lwowie dało się słyszeć w piątek nad ranem co najmniej trzy wybuchy - informują media. Do ataku miało dojść ok. 6:30 czasu lokalnego.