Położony nad Morzem Azowskim Mariupol jest oblężony przez Rosjan i prorosyjskich separatystów od 2 marca.
Gdyby Putin tego chciał, korytarz humanitarny do Mariupola zostałby otwarty
Ok, 300 tys. osób, które nadal przebywają w mieście, pozbawionych jest dostępu do elektryczności, ogrzewania i bieżącej wody. Rosjanie blokują dostarczenie mieszkańcom Mariupola pomocy humanitarnej przez stronę ukraińską.
Mimo trudnej sytuacji miasta Ukraina odrzuciła rosyjskie wezwanie do kapitulacji miasta, w zamian za umożliwienie jego obrońcom i mieszkańcom opuszczenie Mariupola korytarzem humanitarnym.
Czytaj więcej
- Piekło na ziemi - mówi o sytuacji w swoim mieście Jarosław Żeleźniak, ukraiński deputowany z Mariupola. W oblężonym od kilku tygodni mieście sytu...
Przywódca prorosyjskich separatystów z Donieckiej Republiki Ludowej, Dienis Puszylin ocenia, że na zdobycie Mariupola Rosjanie i separatyści mogą potrzebować jeszcze nawet ponad tygodnia.
Wereszczuk mówiąc o oblężeniu Mariupola w rozmowie z francuskim dziennikiem stwierdziła, że Putin "pała żądzą osobistej zemsty na mieszkańcach Mariupola" za to, że w 2014 roku Rosjanom nie udało się zająć miasta w czasie, gdy rosyjskie wojska zajęły Krym, który następnie został nielegalnie anektowany do Rosji.
Teraz, jak mówi ukraińska wicepremier, Putin wyciąga "zbiorową odpowiedzialność" wobec mieszkańców miasta za to, że nie podporządkowali się przed kilkoma laty Rosji.
- Gdyby Putin tego chciał, korytarz humanitarny do Mariupola zostałby otwarty. Rosjanie niszczą szpitale, teatr, w którym schronienia szukali ludzie (...) meczet, kościół, nic ich nie powstrzymuje - mówiła ukraińska wicepremier.