Od momentu upadku Kabulu prowincja Pandższir jest jedyną prowincją, która nie została opanowana przez talibów. Do starć talibów z milicją dochodziło w tym czasie jeszcze w sąsiadującej z Pandższirem prowincji Baghlan.

Fahim Dashti, rzecznik Narodowych Sił Oporu, organizacji lojalnej wobec Ahmada Masuda, syna słynnego dowódcy mudżahedinów, Ahmada Szacha Masuda poinformował, że do walk między jego organizacją, a talibami, doszło przy zachodnim wejściu do doliny, gdzie talibowie zaatakowali pozycje Narodowych Sił Oporu.

Czytaj więcej

Afganistan. Talibów czeka najtrudniejszy sprawdzian

Według Dashtiego atak mógł być próbą sprawdzenia, jak zacięta będzie obrona pozycji przez Narodowe Siły Oporu.

W starciach miało zginąć ośmiu talibów, a ośmiu zostało rannych. Rannych miało zostać też dwóch członków Narodowych Sił Oporu.

Siły wierne Ahmadowi Masudowi to członkowie lokalnych milicji, byli żołnierze i komandosi afgańskiej armii

Z kolei Bismillah Mohammadi, członek ruchu oporu przeciw talibom, który był ministrem w administracji Aszrafa Ghaniego, prezydenta, który uciekł z Afganistanu poinformował o siedmiu ofiarach wśród talibów.

"Wycofali się po poniesieniu ciężkich strat" - podkreślił.

Siły wierne Masudowi liczą ok. kilku tysięcy uzbrojonych osób - to zarówno członkowie lokalnych milicji, jak i byli żołnierze afgańskiej armii i jednostek komandosów.

Masud zadeklarował, że jest gotów do rozmów z talibami, ale zapowiedział też, że jego bojownicy będą się bronić, jeśli dolina zostanie zaatakowana.

Talibowie zgromadzili wokół doliny znaczne siły, ale dotychczas nie przeprowadzali ataku. Obie strony prowadziły dotychczas negocjacje.