Wiele wskazuje na rosyjski lub białoruski trop tego przedsięwzięcia hakerskiego – m.in. metadane plików, które zostały wykradzione, a ktoś je edytował, nim zawisły w serwisie Telegram. Nie licząc niemądrego ataku wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego na Swiatłanę Cichanouską (o czym pisze Bogusław Chrabota), polski rząd wspiera białoruską opozycję i twardo domaga się sankcji nie tylko wobec reżimu Łukaszenki, ale też wobec Rosji, np. wstrzymania budowy gazociągu Nord Stream 2. Choć niektórzy chcieliby z powodu eurosceptycyzmu PiS zapisać tę partię do prorosyjskiego obozu, w sprawie stosunku do Moskwy i Mińska rząd Mateusza Morawieckiego zachowuje stanowisko zgodne z polską racją stanu. Musimy pamiętać, że im większe będzie nasze zaangażowanie w sprawę wolnej Białorusi, tym liczniejszych aktów zemsty, również tych cyfrowych, należy się spodziewać. I nasze służby powinny być w gotowości, by bronić naszych polityków. Przypadek ministra Dworczyka jest tym bardziej przykry, że zaatakowano nie tylko polityka, ale również członków jego rodziny – zhakowano konto w mediach społecznościowych jego żony, które posłużyło do siania dezinformacji.