Wśród jednych zapanował optymizm, że pandemia już została pokonana, inni podeszli do sprawy z nieufnością, starając się pomniejszać znaczenie ogłoszonego właśnie odkrycia. Warto jednak do sprawy podejść ze zdrowym rozsądkiem.
Bez wątpienia informacja o odkryciu substancji, która zmusza nasz układ odpornościowy do produkcji przeciwciał, które później pomagają zwalczać koronawirusa, przynosząc 90-proc. skuteczność, zapowiada – jak twierdzą lekarze – spore osiągnięcie. O środowych burdach na ulicach Warszawy, choć robią jak najgorsze wrażenie, za kilka dni zapomnimy. Pandemia trwa od wielu miesięcy, potrwa pewnie drugie tyle, głęboko zmieniając nasz świat. W środku depresji i znużenia, które dotyka wszystkich w kolejnych miesiącach obostrzeń, informacja o odkryciu może być źródłem nadziei. Nadziei na to, że koronawirus nie zostanie z nami na zawsze, że kiedyś będziemy mogli wrócić do normalnego życia, zdjąć maseczki, pójść do kina, teatru, uczestniczyć w przyjęciach i wydarzeniach towarzyskich.