Rządy prawicy nie zatrzymają marszu społeczeństwa w lewo, wręcz przeciwnie, będą to zjawisko wyłącznie wzmacniały, sprawiając, że rozdźwięk między władzą a społeczeństwem może się pogłębiać.
Skąd taki wniosek? Przede wszystkim wynika to z nieporadności obozu rządzącego w budowaniu narracji. Pozytywne wzorce narodowej dumy zastąpiono przesiąkniętą resentymentami, narodowymi kompleksami propagandą telewizji publicznej. Jeśli szczytem kultury, na który wydajemy ekstra 2 miliardy złotych z budżetu, ma być sylwester marzeń Jacka Kurskiego, to znaczy, że prawa strona kapituluje przed stworzeniem alternatywnej dla dominującej w kulturze masowej – szczególnie tej pochodzącej z USA – narracji progresywistyczno-permisywistycznej.