Z pewnością nasi węgierscy przyjaciele mają powody do radości. Po 16 latach zmienili władzę z naprawdę wielkim rozmachem. Choć Viktor Orbán przez lata domykał system, Węgrzy – tuż przed 70. rocznicą antysowieckiej rewolty – pokazali, jak miłują wolność i dali silny mandat do zmian Péterowi Magyarowi i jego Tiszy, czyli większość konstytucyjną.
Viktor Orbán przegrał, bo Węgrzy nie chcieli tylko patrzeć w przeszłość, nie chcieli tylko się bać
Demokracja pokazała, że ma zdolność do odradzania się, ale przede wszystkim do spełniania swojej podstawowej roli – umożliwiania bezkrwawej zmiany władzy (choć jeszcze Orbán władzy nie oddał, jednak uznał już swoją przegraną). Liberalna, czyli oparta na umiłowaniu wolności, demokracja pokazała swoją wyższość nad nieliberalną, która zbyt upodabnia się do tyranii aktualnej większości.
Tak prawdopodobnie będzie wyglądał rozkład mandatów w węgierskim parlamencie po wyborach
Przegrana Orbána i jego Fideszu to też przegrana patrzenia wstecz. Orbán starannie pielęgnował historyczne traumy i narodowe lęki. Przed budynkiem parlamentu, w centralnym miejscu państwa, zbudował pomnik Trianon, największej klęski, która sprawiła, że Wielkie Węgry wróciły do rozmiarów etnicznych Węgier – czyli mniej więcej do dzisiejszych granic. Starannie pielęgnował urazy i traumy, grał na resentymentach i tak przebudował przestrzeń publiczną Budapesztu, by przechodzień co chwilę poddawany był tej specyficznej pedagogice wstydu. Wykorzystywał historyczne traumy do podsycania lęku, ale straszył też migrantami, Unią Europejską, Sorosem, Zełenskym. Ale – jak się okazało – Węgrzy mieli już tego dosyć, nie chcieli patrzeć wstecz, nie chcieli być straszeni.
Premierzy Węgier od 1989 roku
Tak samo jak Donald Tusk w 2023 r. w Polsce, tak i Péter Magyar na Węgrzech dwa i pół roku później rozbudził nadzieje, rozbudził ambicje. Wzbudził entuzjazm. I to najważniejsza lekcja nie tylko dla obozu liberalnego, który poszedł tą drogą, ale i dla obozu konserwatywnego, który miał – tak samo jak Orbán – wszystko: publiczne media, system edukacji, wielkie wpływy i wielkie pieniądze. Ale przegrał, bo ludzie nie chcą wiecznie się bać i wiecznie być straszeni. Nie chcą wiecznie patrzeć wstecz.
Przed Węgrami trudny czas pięcia się wąską ścieżką wzrostu
Węgrzy wybrali nadzieję. I dziś mają prawo świętować. Ale muszą być świadomi, że entuzjazm za jakiś czas się wyczerpie, że przyjdzie proza życia. Przed nowym rządem ogrom wyzwań. Węgry musiały poważnie podupaść, by się obudzić. Więc dziś będą musiały rozpocząć mozolną drogę wzrostu. Będzie trudno, będzie bolało. Pewnie szybko pojawi się rozczarowanie i znużenie. I wtedy też trzeba będzie być z przyjaciółmi na Węgrzech, tchnąć w nich nadzieję. Wtedy pokażemy, że jesteśmy naprawdę ich najbliższymi sojusznikami. Nie tylko w chwili tryumfu, ale też w zmaganiu z codziennością.