Reklama

Andrzej Łomanowski: Padające monumenty imperium

Od wybuchu wojny w Ukrainie w państwach graniczących z Rosją zlikwidowano co najmniej 20 postsowieckich pomników. Ale runięcie największego z nich, ryskiego obelisku upamiętniającego „żołnierzy-wyzwolicieli” stało się już symbolem wyzwalania z kulturowych (ale też gospodarczych) pęt dawnego imperium.
Moment wysadzenia pomnika w Rydze

Moment wysadzenia pomnika w Rydze

Foto: EPA/VALDA KALNINA

Okrzyki radości Łotyszy, gdy ogromne fontanny wody bryznęły pod naporem padającego obelisku oznaczały definitywne rozstanie z niewolą. Pomnik postawiony nagle, w czterdziestą rocznicę zakończenia wojny w 1985 roku, zawisł nad Rygą jak symbol wiecznego poddaństwa mieszkańców bałtyckiego kraju.

Formalnie był to obelisk upamiętniający wielu (zbyt wielu) sowieckich żołnierzy, którzy zginęli w zajadłych walkach z hitlerowcami o miasto. Jednak mieszkańcom Łotwy (ale też Estonii, Litwy czy Polski) nie przynieśli wyzwolenia. Bałtowie, już raz podbici w 1940 roku, przekonali się o tym bardzo boleśnie. Sowieckie rządy doprowadziły do masowej eksterminacji małych, nadmorskich narodów i zmian etnicznych w tych krajach. „A mnie żal jest Bałtów”- pisał Czesław Miłosz, obawiający się że nie wychyną oni już spod sowieckiego walca.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama