Dlatego Ukraińcy przyjmują z niezrozumieniem decyzję niemieckiego rządu o wstrzymaniu dostaw broni w ramach NATO, w tym broni do zwalczania dronów i systemów identyfikacji pozycji snajperów. I mają nadzieję, że Olaf Scholz zmieni decyzję swojej poprzedniczki.
Jednak widziany z Berlina obraz jest już mniej jasny. Nie bez pewnej racji Niemcy wskazują, że dzięki dialogowi z Moskwą, połączonemu z nałożeniem sankcji po aneksji Krymu, udało się ograniczyć skalę wojny w Donbasie, a Władimir Putin nie zdecydował się w 2014 r. na szeroką ofensywę, która pozwoliłaby mu odbić „Noworosję”, czyli całe południe Ukrainy. Trzymając się tej logiki, Berlin i teraz stara się uniknąć wszystkiego, co mogłoby zostać uznane przez Rosjan za prowokację.