Polacy spodziewali się chyba po Albańczykach czego innego. Ich atutem była do tej pory gra obronna. Mówiło się o włoskiej szkole, opartej na defensywie. Zobaczyliśmy jednak Albańczyków grających ofensywnie i ostro (w ciągu pierwszych jedenastu minut trzech zawodników zostało ukaranych żółtą kartką).

Czytaj więcej

Asystujący (Robert Lewandowski) i strzelec (Grzegorz Krychowiak) cieszą się ze zdobycia bramki
Polska - Albania: zwycięstwo jest, zachwytu nie ma

Dość powiedzieć, że do przerwy Polacy strzelili dwie bramki, nie przeprowadzając żadnej groźnej akcji. Pierwszy gol padł po rzucie wolnym, drugi był konsekwencją rzutu rożnego. Goście atakowali, w całym meczu oddali więcej celnych strzałów, ale ich skuteczność, w porównaniu z naszą była dużo słabsza. To oni częściej mieli piłkę, przebywali z nią na naszej połowie, dając szansę na to, co Polacy lubią najbardziej: grę z kontry. I właśnie po takich atakach Polska strzeliła dwie kolejne bramki.

Wynik 4:1 jest bardzo efektowny, ale nie oddający tego, co działo się na boisku. Bez Roberta Lewandowskiego takiego zwycięstwa by nie było. Jego pierwszy gol, strzelony głową był dla niego jak bułka z masłem. Zdobył już takich dziesiątki. Jest pod bramką zawsze w tym miejscu, gdzie potrzeba, skacze w górę zawsze w odpowiednim momencie i wyżej niż przeciwnicy. To są cechy najlepszego piłkarza świata.

To, co zrobił przy trzecim golu, to umiejętność innego rodzaju. Przejąć piłkę za środkową linią, opanować ją mimo obecności dwóch rywali, potem przepchnąć obrońcę, położyć na ziemi bramkarza i podać wzdłuż linii tak, że Grzegorz Krychowiak tylko dostawił nogę - to arcymistrzostwo.

Piłkarze reprezentacji Albanii nie byli w stanie zatrzymać Roberta Lewandowskiego

Piłkarze reprezentacji Albanii nie byli w stanie zatrzymać Roberta Lewandowskiego

AFP / JANEK SKARZYNSKI

Lewandowski zaciemnia więc nieco obraz nie tylko tego, ale i wielu innych, zwycięskich meczów kadry. Bez niego jest to szara drużyna. Krytykujemy zwykle Piotra Zielińskiego, od którego zawsze wymaga się więcej, ganimy Mateusza Klicha, ale kiedy oni nie grają, nie bardzo ma ich kto zastąpić. Krychowiak przez długie minuty był niewidoczny, więcej spodziewano się po Jakubie Moderze. Brakowało w grze Polaków inicjatywy, przygotowanych akcji, pomysłów.

Oczywiście, najważniejsze, że wygrali. W niedzielę, po spotkaniu w San Marino powinni dopisać sobie kolejne trzy punkty i odważnie przystąpić w środę do meczu z Anglią.