Powstrzymajmy się od parafrazowania jego poprzednika Jacques'a Chiraca i sugerowania Sarkozy'emu, by skorzystał z okazji i siedział cicho. Trzymajmy się nie tego, co mówi prezydent Francji, lecz tego, co mówią dokumenty międzynarodowe, które podpisał. A na kwietniowym szczycie NATO podpisał deklarację, w której amerykańska tarcza jest uznana za istotny wkład w ochronę sojuszu. Miejmy nadzieję, że nie kwestionuje swego podpisu.
Przy okazji można ponarzekać, że Sarkozy zawiódł Europę Środkową. Wydawało się – także ze względu na węgierskie korzenie – że zrozumie ją lepiej od poprzedników. A więc i to, dlaczego widzi ona w USA ważnego sojusznika i z niepokojem patrzy na Kreml. Zaczął nawet od zawiązywania strategicznego partnerstwa z krajami regionu, ale szybko przerzucił się na mówienie z rosyjskim akcentem. Czyli także powtarzanie za Moskwą, że konieczny jest nowy system bezpieczeństwa dla Europy.