Można powiedzieć – taka reakcja to nic nowego. Obóz lewicowo-liberalny zawsze postrzegał Kościół jako agresora i wroga wolności. Choć przecież w Hiszpanii właśnie ludzie wierzący mają od sześciu lat powody, by czuć się jako obywatele spychani do narożnika.
Europejska opinia publiczna jest niezwykle mocno wyczulona na polityczne skręty w prawo. To dlatego dyskutowano o wprowadzeniu unijnych sankcji wobec Austrii, gdy władzę zdobyła tam partia Jörga Haidera. Ale gdy socjaliści Zapatero realizują plan radykalnej laicyzacji ograniczającej prawa katolików, nie budzi to zaniepokojenia nawet europejskich partii chadeckich – wywodzących wszak swoje korzenie z chrześcijaństwa. A skoro politycy milczą, trudno się dziwić, że głos musiała zabrać głowa Kościoła katolickiego.