Jak wynika z badania Mastercard 47 proc. polskich konsumentów deklaruje, że powodem ich większych wydatków u sprzedawców z sąsiedztwa jest chęć pomocy miejscowemu biznesowi w wyjściu z kryzysu. Inne często podawane powody to wygoda (55 proc.), zaufanie do porad osób ze swojej społeczności (33 proc.), odnowienie relacji z okolicznymi sprzedawcami (32 proc.) czy lepsza jakość produktów i usług (24 proc.).

Dwie trzecie ankietowanych przyznaje, że po wybuchu pandemii Covid-19 na nowo odkryło zalety okolicznych sklepów, głównie ze względu na bliższą lokalizację, ważną przy ograniczeniach w przemieszczaniu się - wskazane przez 52 proc., oraz na mniejsze kolejki niż w dużych supermarketach - uznało tak 45 proc.

82 proc. Polaków przyznaje też, że woli kupować od przedsiębiorców, których zna, a 77 proc. twierdzi, że ufa poradom lokalnych sprzedawców.

Ponadto od czasu wiosennego zamrożenia gospodarki na znaczeniu zyskały więzi z lokalną społecznością. 64 proc. Polaków chętniej mówi sąsiadom „dzień dobry", 51 proc. odbiera od kuriera przesyłki dla sąsiadów, 16 proc. ma zapasowe klucze do domu sąsiada i tyle samo należy do grupy sąsiedzkiej w serwisie społecznościowym WhatsApp.

Z badań wynika również, że szkoły, parki, główne ulice w sąsiedztwie, piekarnie i sklepy osiedlowe to pięć najważniejszych miejsc spajających obecnie społeczność lokalną. Najchętniej odwiedzane miejsca w okolicy to szkoła, park, główna ulica w sąsiedztwie, piekarnia, sklep osiedlowy, poczta czy kawiarnia.

- W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami skokowego wzrostu handlu w e-commerce. Nasze najnowsze badanie pokazuje jednak równoległy trend zakupowy, polegający na zwiększeniu wydatków u sprzedawców z sąsiedztwa - mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny na Polskę, Czechy i Słowację, Mastercard Europe. - Oba te zjawiska dają szansę na wzmocnienie małej przedsiębiorczości i szybsze wyjście z kryzysu gospodarczego, dlatego obydwa warto wspierać - dodaje.