Zakupy w sieci dla coraz większej rzeszy konsumentów to podstawowy sposób na zdobywanie potrzebnych towarów, a coraz częściej i usług. Nie dziwi, że także w ich przypadku zwyczaje zmieniają rosnące ceny wywołane rekordową inflacją.

Z badania SW Research dla operatora Tpay wynika, że wybierając sklep, Polacy znowu zwracają największą uwagę na cenę. To kluczowe kryterium wyboru dla 16 proc. ankietowanych, po 11 proc. wymieniło ważność takich elementów i opinie innych internautów oraz jakość.

Pandemia zachęca

Z badania wynika również, że wielu Polaków przeszło w tryb zakupów online podczas pandemii przez ograniczenia w handlu stacjonarnym, a teraz taka forma zakupów weszła im w nawyk.

– Zakupy Polaków w sieci są coraz bardziej świadome. Sprzedawcy częściej skupiają się na tym, by wyjaśniać klientom, jak przebiegają u nich zakupy, jak można zapłacić czy dokonać zwrotu – mówi Paweł Działak, prezes i współzałożyciel Tpay, operatora płatności online. Z badania wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat 59 proc. Polaków przekonało się, że zakupy w sieci są dużo wygodniejsze niż stacjonarne. 58 proc. częściej kupuje online, z kolei 31 proc. osób, wcześniej sceptycznie nastawionych do zakupów w sieci, dzięki pandemii przekonało się do tej aktywności.

Jeśli chodzi o zwracanie uwagi konsumentów na ceny to najwięcej takich wskazań padło wśród osób w wieku 35–44 lata (było to 19 proc.) oraz w grupie 18–24 lata (18 proc.). Na opinie internautów najczęściej zwracają uwagę Polacy w wieku 25–34 lata, jakość zaś jest kluczowa najczęściej w grupie 18–24 lata. Jeśli chodzi o inne elementy to na politykę zwrotów oraz obsługę klienta stawiają najstarsi konsumenci w wieku 55–64 lata.

Konsumenci zaczęli oszczędzać, większość stara się redukować wydatki, coraz więcej osób nawet na podstawowe produkty spożywcze. W efekcie trzymają się za kieszenie, a spadki wydatków widać również w kanale internetowym.

– Spadek sprzedaży przez internet na rzecz kanałów tradycyjnych może wynikać z tzw. efektu ROPO – konsumenci w internecie znajdują najbardziej odpowiadający sobie produkt w najlepszej cenie, ale kupują go już w tradycyjnym sklepie – mówi Sebastian Błaszkiewicz, szef sprzedaży Unity Group. – Efekt ten w szczególności dotyczy sprzedaży elektroniki, mebli, wyposażenia wnętrz, czyli tych dóbr trwałych, w przypadku których istotne dla kupujących jest fizyczne zapoznanie się z produktem.

O optymizm trudno

Na wszystkie sektory handlu wpływać będą dalej negatywne trendy makroekonomiczne. Z badania Gfk wynika, ze wskaźnik optymizmu konsumentów jest na poziomie niemal najniższym w historii i wszystko wskazuje na to, że będzie nadal spadał.

– Coraz więcej osób negatywnie ocenia obecną sytuację, nie wierząc przy tym w jej szybką poprawę. Wprawdzie spadek nastrojów nie jest gwałtowny, ale już niewiele brakuje, aby wskaźniki osiągnęły rekordowy poziom z wiosny 2020 r., gdy pandemia dotarła do Polski – mówi Barbara Lewicka, dyrektor w GfK.

Barometr nastrojów konsumenckich w sierpniu wyniósł -20,3 i spadł o 1,1 pkt proc. w stosunku do lipca. W przypadku Polski to jeden z najgorszych wyników w historii pomiarów, jeszcze mocniejszy spadek nastąpił w całej Unii Europejskiej, gdzie średnia dla barometru wynosi -29,9. To wynik o 3,5 pkt słabszy niż przed miesiącem i jednocześnie najniższy w historii.

Według badań GfK we wrześniu po raz kolejny spadły wszystkie kluczowe składniki barometru – gorszy wynik odnotowano zarówno w zakresie bieżącej oceny sytuacji ekonomicznej, jak i prognoz na przyszłość.

To sprawia, że dla sprzedawców idą trudne miesiące. Dodatkowo muszą walczyć cenami o konsumentów, a to będzie trudniejsze, gdy w Polsce zacznie obowiązywać unijna dyrektywa Omnibus. Projekt stosownej ustawy jest już procedowany, choć termin wejścia w życie na poziomie unijnym określono już na maj 2022. Gdy się to w końcu stanie, sklepy nie będą mogły sztucznie zawyżać cen przed wprowadzeniem obniżek, aby rabat wyglądał na większy niż jest w rzeczywistości. Zakazane będzie również publikowanie fałszywych opinii na temat produktów, jak i blokowanie publikacji ocen nieprzychylnych. Dyrektywą nakłada się na przedsiębiorców obowiązek informowania o indywidualnym dostosowywaniu ceny do konsumenta na podstawie zebranych danych, czyli tzw. personalizacji ofert promocyjnych.

Katarzyna Iwanich, prezes Insightland z grupy Hexe Capital

To, co obserwujemy w obecnej pogarszającej się sytuacji gospodarczej, to coraz większa powściągliwość zakupowa Polaków i ich coraz bardziej rozważne podejście do kupowania dóbr niebędących produktami pierwszej potrzeby. Wzrost udziału handlu tradycyjnego w niektórych kategoriach może być wynikiem tego, że konsumenci przed zakupem chcą produktu dotknąć i dobrze się mu przyjrzeć. Dla sprzedawców ważne jest, by nie koncentrowali się na tylko jednym kanale sprzedaży i oferowali klientom zakupy tak online, jak i w kanale tradycyjnym, niwelując tym samym ryzyko i ewentualne skutki spadających obrotów. Spadek w dynamice sprzedaży internetowej wydaje się być chwilowy.