Sprzedawcy internetowi mają teoretycznie przewagę cenową nad stacjonarnymi sklepami. Te drugie jednak teraz odpaliły najmocniejsze działa w bitwie o portfele oszczędzających konsumentów, czyli urządzają promocje.

W sytuacji, gdy wiele gospodarstw domowych – z powodu rosnących rachunków za prąd czy ogrzewanie, ale również podstawowe produkty spożywcze – ma coraz mniejszy budżet na inne wydatki, sprzedawcy muszą się liczyć z poważnymi ograniczeniami wydatków konsumpcyjnych.

Widać to choćby po ogłoszonych właśnie wynikach Allegro. Największy sprzedawca internetowy w raporcie za drugi kwartał obniżył prognozy wyników finansowych oraz inwestycji na cały 2022 r. – zarówno dla całej grupy, jak i dla działalności w Polsce.

– Z perspektywą znacznie trudniejszego otoczenia napędzanego wysoką inflacją i rosnącymi kosztami życia, coraz więcej uwagi poświęcamy efektywności kosztowej, podczas gdy nadal napędzamy wzrost poprzez dobre wyniki w Polsce i ekspansję międzynarodową – mówi Roy Perticucci, prezes Allegro.

Czytaj więcej

Polacy oszczędzają, ale nie na podróżach

Tym bardziej że konkurencja nie śpi. Kolejną wielką kampanię połączoną ze specjalnymi promocjami zaczyna właśnie platforma Shopee, która ma już miesięcznie nawet po kilka milionów użytkowników. Także Amazon na październik szykuje kolejną edycję swojego festiwalu zakupowego Prime Day, choć wcześniej organizował go tylko raz w roku – i to latem.

– Cieszymy się, że możemy wspólnie z naszymi klientami świętować pierwszą rocznicę Prime i zaoferować im wyjątkowo atrakcyjne okazje na produkty najlepszych marek – mówi Mourad Taoufiki, dyrektor generalny Amazon.pl. – Obecnie klienci oczekują atrakcyjnych okazji bardziej niż kiedykolwiek, dlatego ułatwiamy im zrobienie zakupów świątecznych z wyprzedzeniem.

Z raportu firmy Gemius wynika, że już 28 proc. kupujących wydaje online mniej niż wcześniej, a 34 proc. planuje taką redukcję wydatków w kolejnych miesiącach. Wzrost wydatków w tym kanale planuje z kolei tylko 13 proc.

– W czerwcu 2022 r. aż 92 proc. polskich internautów odwiedziło przynajmniej jedną witrynę lub uruchomiło aplikację z kategorii zakupy online, natomiast najpopularniejszym typem sklepów, poza sklepami marketplace, okazały się być sklepy odzieżowe – uważa Paweł Laskowski, prezes Polskich Badań Internetu.

W raporcie czytamy, że liczba kupujących online się już ustabilizowała, co oznacza ostrzejszą rywalizację o ich uwagę oraz środki do wydania. Tym bardziej że stacjonarne sieci – po miesiącach przymusowego zwrotu ku internetowym zakupom w efekcie pandemii – teraz odzyskują wigor. Sklepy, choćby z elektroniką, bardziej rosną niż analogiczne kategorie online. Także sieci spożywcze widzą podobną prawidłowość.

– Od kilku lat rzeczywistość, w której funkcjonujemy, jest coraz bardziej złożona. Mamy do czynienia ze znaczną zmiennością na rynku, z którą przedsiębiorcy muszą sobie radzić. Choć przyszłości nie da się przewidzieć, to biznes stara się właściwie i szybko reagować na zmiany – mówi Grzegorz Kuczyński, prezes zarządu w Unity Group.

W efekcie firmy handlowe z rożnych sektorów rynku po okresie zachłyśnięcia się potencjałem kanału internetowego, teraz stawiają ponownie na rozwój w wielu kanałach. – Konsekwentnie umacniamy sprzedaż w internecie, zarówno w sklepie własnym, jak i poprzez platformy marketplace. Nie zapominamy w też o naszych salonach stacjonarnych – rozwijamy sieć sprzedaży i wprowadzamy nowe udogodnienia dla naszych klientów – stwierdza Marek Dworczak, prezes CDRL, właściciela marki odzieżowej Coccodrillo i innych.

Z badania Gemius wynika, że najbardziej skłonni do redukowania wydatków konsumpcyjnych online są konsumenci w wieku 25–34 lata, co deklaruje 41 proc., oraz ci do 49. roku życia, co deklaruje 35 proc. To jednocześnie grupy z największymi udziałami w internetowych wydatkach, zatem zmiana ich zachowań dla sklepów jest wyjątkowo kiepską wiadomością. Tym bardziej że znajdujemy się u progu zakupów związanych z sezonem świątecznym, dla wielu sektorów kluczowym z punktu widzenia rocznych obrotów.