Koszt szkolnej wyprawki tylko dla jednego dziecka to średnio nawet ponad 800 zł. Nic dziwnego, że przed rozpoczęciem roku szkolnego sklepy na wyścigi starają się przyciągnąć rodziców do siebie.
Księgarnie z roku na rok będą się zmagały z kurczącymi się wydatkami na podręczniki – z powodu wprowadzenia przez rząd ich darmowych wersji resort edukacji szacuje, że już w 2014 r. rodzice zaoszczędzili ponad 100 mln zł, a w tym roku w ich kieszeniach ma pozostać ponad 300 mln zł.
Mimo to księgarnie podają, że koniec sierpnia to drugi pod względem obrotów okres w roku, po Bożym Narodzeniu. Duże sieci w większości spodziewają się, iż w tym roku ich obroty będą wyższe. – Nie realizujemy tylu zamówień, co zwykle, przez kilka tygodni zajmujemy się tylko podręcznikami – wyjaśnia księgarz z Lublina.
Kosztowne wyprawki
Dodatkowym, ale coraz ważniejszym źródłem przychodów są wszelkiego typu artykuły papiernicze czy szkolne dodatki. - W sierpniu następuje wyraźny wzrost liczby klientów naszej internetowej księgarni. Jak wynika z rosnącej liczby transakcji, rodzicom zależy nie tylko na atrakcyjnych cenach, ale również na możliwości zamówienia towaru i bezpłatnego odebrania go w jednej z księgarń – mówi Jolanta Liżewska-Zyzek, dyrektor marketingu Księgarni Matras. Firma prognozuje wzrost liczby klientów o ponad 10 proc. Lepsza sprzedaż nie dotyczy jedynie oferty szkolnej, czyli podręczników czy pomocy naukowych, ale również podstawowego asortymentu sklepów tej sieci.
Według badania Payback Opinion Poll dla 65 proc. osób koszt przyborów i podręczników będzie podobny, jak ubiegłoroczny, ale 35 proc. deklaruje wyższe wydatki niż w 2014 r. Aż 49 proc. Polaków przyznaje, że choć starają się kupować jedynie niezbędne rzeczy, zdarza im się spontanicznie nabyć coś niezaplanowanego.
Sezon chce wykorzystać choćby Empik, który prowadzi teraz kampanię promocyjną. - To najintensywniejszy czas w roku dla sprzedaży artykułów szkolno-biurowych – mówi Dorota Pietrzyk, rzecznik Empiku.
Także sieci super-, a zwłaszcza hipermarketów rozwijają ofertę produktów szkolnych, często przyciągając klientów cenami.
Trudny rynek
Konkurencja w dodatkowych kategoriach jest ostra, zatem nie dziwi to, że rynek jest w coraz gorszej kondycji. Z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska wynika, że z 2,5 tys. księgarni, które jeszcze pięć lat temu funkcjonowały w Polsce, na początku 2015 roku działało ich już tylko 1,8 tys. - Ich liczba na pewno jeszcze się zmniejszy, w związku z wprowadzeniem przez Ministerstwo Edukacji Narodowej programu darmowych podręczników – mówi Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.
Z danych firmy wynika, że dotychczas największy spadek odnotowano w 2014 r., kiedy to rynek skurczył się o niemal 120 księgarni. Ten jednak może przynieść jeszcze większy spadek, nawet sięgający 200 placówek.
Chodzi głównie o księgarnie w mniejszych miastach. W tym roku już trzy roczniki uczniów podstawówek i jeden z gimnazjów są objęte rządowym programem, docelowo darmowe podręczniki powinny otrzymać kolejne roczniki. Będzie to wyrwa w rynku, której nie zastąpią inne książki, których sprzedaż spada. Rynek książki to niemal 3 mld zł, z czego ok. 1 mld zł przypadało dotychczas na podręczniki.
Michał Goszczyński, sklep internetowy Gandalf.com.pl
Czas sprzedaży podręczników i wyprawek, a także prezentów przed świętami Bożego Narodzenia to zdecydowanie dwa najbardziej intensywne okresy dla księgarni. Wciąż odnotowujemy wzrost przychodów związany z początkiem roku szkolnego, to skutek postrzegania nas jako księgarni w dużej mierze podręcznikowej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w przyszłych latach ulegnie to zmianie, i prowadzimy działania, które pozwolą nam aktywniej wejść na rynek prezentów świątecznych. Na początku roku do oferty weszły perfumy, rozszerzamy działy zabawek, gier czy klocków LEGO.