Dyrektor generalny organizacji z Genewy przebywa w Waszyngtonie, zabrał głos nazajutrz po przyjęciu przez resort handlu USA nowego przepisu o nakładaniu cła na wyroby z krajów, które zaniżają kurs swych walut do dolara. Może to też dotyczyć Chin.

Azevedo zapytany, czy to jest naruszenie reguł WTO odpowiedział, że rzadko dochodzi do manipulowania kursami walut dla osiągania korzyści w handlu, co ciągle twierdzi administracja odnośnie do Chin. - Nawet jeśli WTO wspomina o kursach walut, to bardzo rzadko polityka kursowa wynika z handlu. Większość kursów jest ustalana na podstawie polityki makro, która obejmuje aspekty fiskalny i walutowy z celami wykraczającymi poza bilans handlu - powiedział na konferencji Waszyngtońskiego Zrzeszenia Handlu Międzynarodowego (WITA). Dodał, że tej kwestii pilnują MFW, banki centralne i inne instytucje.

- Oczekiwanie, że WTO rozwiąże tę kwestię (zaniżania kursów) byłoby zbyt ambitne. Tę organizację utworzono nie do tego - cytuje go Reuter.

Szef WTO powiedział ponadto, że nie spotka się tym razem z Donaldem Trumpem ani z przedstawicielem ds. handlu, Robertem Lighthizerem, ale jest zdania, że członkowie administracji mają również poczucie potrzeby pilnego zreformowania tej organizacji w związku ze zmianami na świecie: wzrostem znaczenia Chin i pojawieniem się gospodarki cyfrowej.

- Przybyłem na tę imprezę. To nie znaczy, że nie wrócę. Tylko ktoś musi mi dać znać, że nadeszła pora - powiedział. Uznał spotkanie z Trumpem w Davos za powierzchowne, ale zwykle tak jest ze spotkaniami światowych przywódców.

Kraje UE, Chiny i 15 innych członków WTO postanowiło w styczniu powołać tymczasowy mechanizm rozwiązywania sporów handlowych, po blokowaniu przez Waszyngton od 2 lat organu rozjemczego poprzez odmowę zatwierdzenia nominacji jego 2 nowych sędziów.