W styczniu 2021 r. Polska była krajem o najwyższej inflacji w UE. Według obliczeń Eurostatu dynamika cen nad Wisłą wyniosła 3,6 proc. Według ekonomistów polskich banków inflacja może przekraczać prognozy także w kolejnych miesiącach. Zdaniem Axela Webera, byłego szefa Bundesbanku, sytuacja może być jeszcze bardziej niekorzystna, bo… inflacja może być wyraźnie niedoszacowana.

Związana z pandemią COVID-19 zmiana struktury konsumpcji sprawiła, że do obliczania inflacji używa się nieaktualnych koszyków. Niedoszacowany może być także wpływ skrajnie łagodnej polityki pieniężnej i fiskalnej. Według banku UBS deficyty budżetowe były w 2020 r. ponad trzykrotnie wyższe od wieloletniej średniej, a bilanse banków centralnych powiększyły się o bezprecedensowe 13 proc. Wyższa inflacja oznacza de facto nałożenie nowego podatku na oszczędzających - pisze Business Insider Polska.

Według specjalistów majątek można chronić stawiając na realne aktywa. Mowa o nieruchomościach czy surowcach (przede wszystkim metalach szlachetnych i przemysłowych), których wartość zwykle rośnie w warunkach wzrostu cen w gospodarce.

- Lepiej unikać lokat i obligacji o stałym oprocentowaniu, a oprócz realnych aktywów inwestować w obligacje zmiennokuponowe i akcje – ocenia Adam Łukojć, szef działu zarządzania akcjami w TFI Allianz Polska.

Pewne zabezpieczenie przed utratą wartości pieniądza dają obligacje skarbowe indeksowane do inflacji.

Inflacja może okazać się wyjątkowo kosztowna zwłaszcza dla inwestujących w obligacje o stałym oprocentowaniu. Rentowności obligacji stałokuponowych idą obecnie w górę, co przekłada się na spadek cen tych papierów.