- Mogę z pełnym przekonaniem zalecić (parlamentowi) podjęcie rozmów - zapewniła kanclerz.

- Znalezione rozwiązanie oznacza, że "korzyści przeważają zdecydowanie nad stratami - tłumaczyła Merkel.

Zanim jednak niemieccy parlamentarzyści pochylą się nad problemami Grecji najpierw muszą to zrobić sami Grecy.

- Ustaliliśmy, że do 15 lipca muszą zostać przeprowadzone tzw. prior actions, czyli reforma podatku VAT, zmiana systemu emerytalnego, reforma urzędu statystycznego Grecji oraz przywrócenie zdolności do działania w ramach paktu fiskalnego - poinformowała Merkel.

Tydzień później grecki parlament musi uchwalić kolejne ustawy, w tym dyrektywę dotyczącą rekapitalizację banków. Warunkiem jest też przyjęcie przez grecki parlament, razem z pierwszymi ustawami, całego dokumentu dotyczącego porozumienia.

Dopiero wtedy poproszę niemiecki parlament o zajęcie się tym tematem na sesji nadzwyczajnej - oświadczyła Merkel.

Kolejne pakiety dla Grecji nigdy nie były zbyt popularne w Berlinie i niemiecka kanclerz dobrze o tym wie. W klubie parlamentarnym CDU/CSU rośnie liczba posłów przeciwnych dalszej pomocy. Podczas poprzedniego głosowania na początku roku 29 chadeckich parlamentarzystów głosowało przeciwko pomocy, a 118 głosujących na "tak" złożyło pisemne oświadczenia z zastrzeżeniami.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy, Merkel wyjaśniła więc, że nie ma zamiaru łączyć głosowania w Bundestagu nad nową pomocą dla Grecji z wotum zaufania dla siebie.

Trzyletni program pomocowy dla Grecji ma wynieść 82-86 mld euro - poinformowała szefowa niemieckiego rządu. Działający pod międzynarodową kontrolą fundusz powierniczy ma mieć wartość 50 mld euro.

Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ